Zaufaj swoim wyborom + KONKURS

Życie z niemowlakiem to nieustające pasmo sukcesów i porażek. Są dni pełne radości, uśmiechu, ale nie oszukujmy się, jest wiele takich, w których to i mama i dziecko płaczą po kątach. Życie z niemowlakiem to nowość i, jak wszystkiego, co nieznane, trzeba się go powoli nauczyć.

To prawda, że opieka nad maluchem przychodzi intuicyjnie. Jakoś tak wiemy, jak się za niego zabrać, jak podnieść, kiedy potrzebuje przytulenia, a kiedy marudzi, bo chce mu się troszkę ponarzekać. Ale jeżeli któraś z Was mi powie, że od początku wiedziała i umiała WSZYSTKO, a bycie mamą jest tak słodkie i łatwe, to mogę tylko pogratulować i… troszkę nie uwierzę. Bycie mamą niemowlaka bywa naprawdę trudne. Bo co zrobić, kiedy zaczyna płakać i żadne przytulenie nie pomaga? Gdy nie chce jeść, gdy się denerwuje albo nie może zasnąć.  Najczęściej takie wzajemne zrozumienie trwa i trwa, ale zaraz po tym czasie mamy największą moc- rozumiemy się z naszym dzieckiem bez słów!

I może próbować i tata, i babcia, i dziadek- nikt nie wejdzie w ten stopień wtajemniczenia, co mama. Nasza intuicja, nasze wybory w stosunku do dziecka są konkretnie dopasowane do tej jednej osóbki. Każde dziecko jest wyjątkowe, jedyne i niepowtarzalne i miedzy nim, a jego mamusią wytwarza się również niepowtarzalny kod zrozumienia.  Kto, ja kto, ale to my lepiej wiemy, czy czapeczkę ubrać, czy nie, czy za ciepło na kurtkę i co podać do jedzenia. Widzisz ten jeden jedyny grymas na twarzy, tak, Ty już wiesz, że trzeba szykować mleko, bo zaraz zawyje syrena alarmowa. A ten krzywy uśmiech i marudzenie, oho, to już czas na drzemkę. Zawsze chce mi się śmiać, kiedy widzę, jak Kajtuś zastyga w bezruchu, oczy ma wlepione w jedno miejsce i leży, wtedy już wiem (i nawet nie muszę używać do diagnozy swojego nosa ;)), że trzeba lecieć po pieluchę 😉  I jak już jesteśmy przy takim temacie ( zupełnie naturalnym przecież) to właśnie o pieluszkach chcę Wam dzisiaj napisać słów parę.

Ta z Was, która obserwuje nas na instagramie (o tu!), na pewno widziała ostatnio mój pieluszkowy zachwyt! Bo kto by się nie zachwycał,jak tu taka mała dupcia mówi do ciebie: I love you 🙂 <3  sama słodycz przecież. Ale poza moim zachwytem pojawiło się chyba z 15 Waszych pytań co to takiego, skąd i czy fajne te pieluszki. Odpowiadam więc: fajne! 🙂

Zanim powiem Wam więcej, muszę się przyznać, że to, że jestem mamą po raz drugi przede wszystkim zaoszczędziło mi dużo czasu, który przeznaczałam przy Liwii na testowanie. Nie muszę się zastanawiać, co jest lepsze, co się sprawdzi bardziej. Nie będę ukrywać- pierwsze macierzyństwo, to nic innego jak metoda prób i błędów. Kupowanie, sprawdzanie, wyrzucanie. Czy to z kosmetykami, czy pieluchami- pierwsze szlaki przetarła Liwia- a ja teraz udaję taką mądrą, bo dokładnie wiem, po co sięgnąć w pierwszej kolejności. Dlatego niech te z Was, które będą lub są mamami po raz pierwszy i myślą sobie, że inne jakoś potrafią lepiej, wybierają lepiej, niech w tym momencie przestaną się katować tymi myślami. Żadna z nas na początku nie wiedziała, jak się do tego zabrać 🙂

Wracając do pieluszek- Pufies bo o nich mowa, to właśnie te pieluszki, które używa nasz Kajto. Mówiąc ściślej- linia Sensitive, czyli ta stworzona dla wrażliwej i delikatnej skory dzieciaczków. Te małe dupeczki zasługują na jak najlepsze dbanie o nie, dlatego ja wybrałam pieluchy hipoalergiczne i wykonane z oddychających materiałów. Bez lateksu, bez balsamów i szkodliwych, toksycznych substancji. Myślę, że doskonale zdajecie sobie sprawę z tego, jak ważne jest to np. teraz, kiedy na dworze panują tropikalne warunki, a temperatura sięga 30 stopni. Pufies są dodatkowo niezwykle miękkie, bardzo delikatne, w dotyku jak taki mięciutki puszek.

Pieluszki są zdecydowanie bardziej chłonne, niż inne, które mieliśmy szansę wcześniej używać. Zdarza się, że Kajtuś potrafi przespać ciągiem kilka godzin w nocy i ani razu przy Pufies nie zdarzyło się, że pieluszka przeciekła. Zawsze pełna kontrola nad tym, co w środku, a na zewnątrz sucho i komfortowo. A dobry sen dziecka, to dobry sen mamy- chyba nie muszę mówić dalej, co oznacza wyspana mama- samo szczęście.

Ale nie byłą bym sobą, gdybym nie zachwyciła się ich wyglądem. Co tu dużo mówić, są prześliczne, mają delikatne rysunki zwierzaczków, no i mówią do mnie I love you. Chce mi się wtedy krzyknąć: aj low ju tu moja pieluszko! 🙂

Jak każda mama, dla mojego dziecka chcę tego co najlepsze. Znam je najlepiej, moje wybory podyktowane są naszą niewidzialną więzią, a ja im ufam. Co mogę dać swojemu niemowlakowi? Buziaka, przytulaka, jedzonko, dobry sen …..i suchą pieluchę 🙂 Tak to właśnie wygląda w kwestii jego aktualnych potrzeb 🙂

 

ps. Pytałyście mnie jeszcze, gdzie można kupić pieluszki- tylko i wyłącznie internetowo w sklepie EMAG.PL – TUTAJ! Jeszcze tylko przed dwa dni trwa promocja -30% na Pufies Sensitive – ja się obkupiłam w giga paki 😀 Nie martwcie się, kurierzy troszkę sapią niosąc, ale dają radę 😉

KONKURS – WYGRAJ ZAPAS PIELUCH NA CAŁY MIESIĄC!

Ha! Tego się nie spodziewałyście co? Mam dla Was coś ekstra- miesięczny zapas pieluszek (Giga Pack Pufies Sensitive)  dla Waszego maleństwa, w rozmiarze, jaki będzie Wam potrzebny 🙂 Niespodzianka 🙂

Ale musicie mi odpowiedzieć, a właściwie: opowiedzieć historię związaną z Waszym macierzyństwem- i wyborami, jakimi się kierujecie.

Co oznacza dla Was hasło „Zaufaj swoim wyborom”? Co Was zaskoczyło, co Was rozśmieszyło do łez, może przy czymś uparcie stałyście, a to okazało się klęską, a może wręcz przeciwnie- Wasz wybór był jedynym i odpowiednim.

Może to być historia, mogą być dwa słowa, może być z humorem, może mnie przyprawić o łzy 🙂

Zostawcie swoją odpowiedź w komentarzu pod tym postem!

Od dziś, czyli 24.06 do 29.06, ja będę czytać. wzruszać się i śmiać, a 30.06 podam imię jednej z Was, do której poleci Giga Paka pieluszek Pufies.

To co? Kto chętny? 🙂

ROZWIĄZANIE KONKURSU!

Dziękuję Wam bardzo serdecznie za mnóstwo odpowiedzi! Wybraliśmy zwycięski komentarz 🙂 I poproszę Panią Magdalenę o kontakt 🙂

GRATULACJE!

„ZAUFAJ SWOIM WYBOROM oznacza dla mnie wsłuchanie się w głos swojego serca i nieopieranie się wewnętrznej sile, która pcha mnie do przodu i szepcze „nie bój się, zrób to” czyli dokonywanie wyborów, które w moim odczuciu są właściwe i co do których mam przekonanie, że to co zrobię będzie powodować, że ja i moi bliscy będą szczęśliwi, że moje dni będą wypełnione uśmiechem i harmonią a otaczający mnie świat nie będzie szary i smutny ale pomalowany wszystkimi kolorami tęczy.

W moim życiu wielokrotnie przekonałam się, że nie należy w 100% wierzyć w to co mówią inni i zadręczać się na zapas. Przykładem, że zaufałam swojemu wyborowi w ostatnim czasie była moja ciąża, ale zanim nastała to od pewnego „mądrego” lekarza usłyszałam, że będą problemy aby zajść w ciążę, że będzie ciąża zagrożona i będę musiała cały czas leżeć.
Jak było faktycznie? Wszystko bez problemowo 🙂 w ciążę zaszłam błyskawicznie, w niczym się nie ograniczałam i chodziłam do ostatniego dnia aż położyłam się na sali porodowej i dostałam kroplówkę na wywołanie. Sam poród też przebiegł w miarę szybko i bezproblemowo 🙂
Potem wielokrotnie nasłucham się „dobrych rad i uwag”, że dziecko tylko na piersi a nie wie co to butelka, że za dużo na rękach noszone, że za małe, że za chude, że z tym do lekarza trzeba iść….że to i tamto aż najlepiej zatyczki do uszu wsadzić 😀

W miarę upływu dni wiem, że tak jak postępuje i jakich wyborów dokonuje sprawia, że jestem najbogatszym człowiekiem na świecie, bo każdy uśmiech mojej córeczki, męża i mój sprawia, że na duszy lekko, serce rośnie, włosy nie siwieją i wszystkie dni są słoneczne (nawet jak na dworze leje, wieje i grzmi) 🙂

Moim trafnym wyborem jest też branie udziału w tej zabawie bo zapas pieluszek chętnie przygarniemy, gdyż era nocnika daleko przed nami i codziennie wielokrotnie pieluszki zmieniamy. Pieluszki Pufies są barwne i kolorowe a do tego chłonne i pupcia swobodnie oddycha 🙂 Jako mama dla mojej córeczki chce wszystko co najlepsze i to co bezpieczne a tak jest przy stosowaniu pieluszek Pufies!

    • Michalina Hanko

      Chustowanie. O chustach i nosidłach dowiedziałam się niestety dość późno bo przy trzecim dziecku, ale jak zobaczyłam tak wpadłam po uszy. Pokochałam to mimo,że na początku klnełam jak szewc, bo chciałam żeby wiązania były bezpieczne i idealne.Ale udało się, moje trzecie dziecko a potem czwarte jest z moją ogromną przyjemnością noszone. Mimo,że córka jest już samodzielna i bardzo rzadko korzysta już z wózka to nosidło zawsze mam przy sobie, raz dwa i mała odpoczywa wtulona we mnie a ja unikam lamentu zmęczonego malucha 🙂
      Oczywiście nie może być tak kolorowo 🙂 Komentarze obcych ludzi czasami na ulicy robią cały dzień 🙂
      „Pani ma tam lalkę?” „Pani nie nosi, bo się przyzwyczai i potem nie da Pani spokoju a że płacze, się wypłacze i przestanie” (sic!) ” Plecy Pani na starość siądą” ” Jak Panią nie stać na wózek to może my pomożemy?” https://uploads.disquscdn.com/images/8d38b9e3e93417f7dd544898ee35aebb45507e97f4d589e201a2c0b8219e124f.jpg

    • Agnieszka Napiórkowska

      Moje wybory??
      Po pierwsze , ja kiedyś-zagorzała przeciwniczka posiadania dzieci … teraz mam ich dwoje i marzę o kolejnym.
      Po drugie, ja kiedyś -stawiająca na prace i karierę,…dziś rozwija mnie każda kolejna chwila z moimi chłopcami❤
      Po tym jak większość jak połowę miejsca w szafie zajmowały pampersiaki dla dwójki ,postanowiłam jednego odpieluchować. Mąż doradził, by darować temu półrocznemu i odpieluchować dwulatka. Tak wiec działamy. Założyłam mu majteczki i tłumacze „Masz majtki?” On przytakuje- „To wołaj siku” … i tak 100 razy dziennie. Wczoraj przyjechał kurier z paczka, starszy podbiega i mówi „masz matki?(majtki) to wołaj iku!(siku)” kurier parsknął śmiechem.
      I jak można nie chcieć dzieci? Jak one stają, że nasz świat staje sie kolorowy! Dosłownie… białe ściany mamy przyozdobione rysunkami psiego patrolu. Nie liczymy czasu , dosłownie , bo nie mamy czym… dwa zegarki wylądowały już w toalecie i tu Uwaga, zegarek przestaje być wodoodporny, kiedy woda pochodzi z toalety.
      Co mnie zaskoczyło w moim wyborze?
      Że można kogoś kochać mocniej niż siebie❤
      Że można z niecierpliwością czekać na czyjąś kupę😂
      Czy można jeść kilka dni ten sam obiad😂
      Że kolor łyżeczki może być sprawą rangi państwowej😂
      Że jeden uśmiech może sprawić, że zapominasz za co jesteś zła😂
      Jest tego o wiele wiele więcej, ale nie mam czasu… słyszę, że chodzi pralka więc albo włączyłam ją siłą umysłu, albo starszy pierze lego duplo…

      Pufies uwielbiamy❤ w końcu pieluszki świetnej jakości i wyglądające czadowo😀 mój synek tylko je nosi i to jest Mega Lans na wsi😂😂

    • Karusia

      Moje macierzyństwo już od pozytywnego testu ciążowego jest jednym wielkim wyborem (w końcu trzeba było wybrać odpowiednio czuły, żeby w końcu pokazał dwie, upragnione kreski- co prawda mało widoczne, ale zawsze;)). Potem wybór lekarza. Wybór właściwej diety w ciąży, najlepszego kwasu foliowego, imienia dla dziecka, szpitala do rodzenia. Wybór między obrzydliwym żelazem w tabletkach, a sokiem z buraka i tonami natki pietruszki wrzucanej do wszystkiego. W końcu- wybór: nie jedziemy na święta do domu, zostajemy, w końcu ,,to” może zacząć się w każdej chwili (to były jedne z najpiękniejszych świąt w moim życiu!). Nowy Rok, a wraz z nim odpłynięcie wód płodowych. Szpital. Plan porodu= mój wybór, którego nikt nie uszanował. Oksytocyna, spadek tętna dzidziusia, cesarka. I szereg kolejnych wyborów. Karmienie piersią. Po cesarce mleczny deficyt. Walka i łzy. Udało się! Ale też fizjologiczna żółtaczka u Marty i zalecenie karmienia butelką. Kolejne łzy, ale też radość gdy okazuje się, że moja córa chwyta i butelkę i cyca. Karmimy się mieszanie do dziś i jest nam z tym najlepiej! Mała ma prawie pół roku, miesiąc temu z zalecenia lekarza rozszerzanie diety. Dziecko wszystko wypluwało. Więc znów wybór- czekam do skończenia pół roku. Po drodze inne wybory- małe, ale ważne. Czy wypić ciepłą kawę, czy poczytać małej bajeczkę (niby nic nie rozumie, ale… może jednak?) Czy jechać na spacer mimo deszczu, czy spędzić kolejny pochmurny dzień kisząc się w domu. Czy ciągle spać z małą, mieć ją blisko, czy odłożyć do łóżeczka jak każą radzą (śpimy razem, nie znam żadnego osiemnastolatka, który śpi z mamą). Wyciągać ssanego kciuka z buzi, czy nie. Czy przyzwyczajać do smoczka, skoro go nie akceptuje? Miliony pytań, miliony wyborów. Na szczęście mam na tyle wolności, że mogą to być moje wybory. Niezależne od mamy, babci i teściowej. Jestem mamą po raz pierwszy, ale wierzę, że moje wybory są najlepsze dla mojego dzidziusia. Ktoś w końcu wymyślił instynkt macierzyński?;) Kocham moją córeczkę nad życie- i to jest chyba jedyna kwestia, która nie podlega wyborowi:) Tak chce moje serce i nie ma wyjścia:)

    • Paulina Hołda

      Wybór był niezwykle trudny, ale też oczywisty: „będę mamą”. Bałam się, płakałam, czasami nie widziałam sensu, ale każdego dnia ciąży dumnie unosiłam głowę, by rozwijać jak najlepiej szansę na nowe życie. Nic nie było łatwe od pierwszych dni, jednak wybrałam: miłość – do życia, – nadzieję – na lepsze jutro, radość – z każdej wspólnie spędzonej chwili, – odpowiedzialność – za życie i rozwój – życia i doświadczeń. Teraz, gdy maleństwo jest ze mną wybieram spokój i bezpieczeństwo. Wrażliwość i pewność siebie. Ufam sobie, ufam bo kieruje mną miłość bezgraniczna i wiem, że ona mnie poprowadzi, a my będziemy szczęśliwi.

    • Dorota

      Planowałam pół roku urlopu macierzyńskiego, ale od dnia narodzin mojego małego brzdąca od razu wiedzialam, ze będziemy potrzebowali więcej czasu razem!:) od tego momentu tez staram się wybierać to, co najlepsze dla Niego. Pieluszki towarzysza nam dzień i noc od końca 2015 roku (teraz już tylko na siku;)) i to jest właśnie jedna z tych rzeczy, która Musi! być przyjacielem tej delikatnej skory. Niebawem dołączy do nas kolejny Pan i chciałabym moc mu zaoferować to, co najlepsze od pieluszek poczynając na wszystkim innym co do życia niezbędne (ile jest teraz tych niezbednikow!) kończąc:) wierze, ze intuicja mamy nie zawodzi i moje wybory będą nam pomocne i przyjazne! A to, ci się nie udało do tej pory tylko nauczyło mnie wybierać lepiej:)

    • Marta

      Pierwszy związany z macierzyństwem wybór był niesamowicie prosty, bo przecież od dawna marzyłam by być mamą, pół roku starań i się udało, wymarzona ciąża, rewelacyjne samopoczucie, pełnia energii i kolejne wybory, które kto wie, być może miały znaczący wpływ na dalszy bieg wydarzeń. Ciąża to nie choroba, nie będę leżeć i jeść, chce funkcjonować jak do tej pory, jedynie zdrowiej i dużo ostrożniej, mówiłam. Nie chciałam rezygnować z pracy, skoro wszystko było dobrze i nie zagrażało dziecku, decyzja o domu, załatwianie kredytu, wybór dobry, ale moment na to, niekoniecznie. Nagle pach, 26 tydzień ciąży wszystko gotowe, kredyt jest, można się cieszyć i w końcu zwolnić i zacząć myśleć o urządzaniu kącika dla Maluszka, o tym jaka będzie sesja brzuszkowa, wybrałam tę nad morzem, w moim ulubionym miejscu. I wtedy zupełnie niespodziewane twardnienia brzucha, IP, rozwarcie, akcja porodowa w toku, szybka reakcja, kroplówki w dwóch dłoniach, sterydy i zdanie: Każdy dodatkowy dzień w pani brzuchu jest teraz na wagę złota… Szkoda, ze te dni były tylko cztery. Rano poprawa, wieczorem CC, urodził się, mój Skarb, mój Cud, równe trzy miesiące przed terminem, 1010g, 43cm, a ja nawet nie mogłam go zobaczyć. Kolejne dni były decydujące, ale mój dzielny wymarzony Bohater walczył jak Lew. Ja wylewałam morze łez, obwiniałam się za swoje wybory patrząc na to niewinne maleństwo podłączone do licznych kabli. Ale przecież stałam przed kolejnym albo się poddajesz albo walczysz jak Twój syn, dla niego! Teraz nie możesz nawalić, bierz się w garść i rob coś kobieto! I tak było znalazłam ratunek w mleku, odciąganie laktatorem co trzy godziny, w dzień czy w nocy, przyjeżdżałam każdego dnia z nowa dostawa, byłam z nim całe dnie, robiłam tyle ile mogłam. Przez pierwsze 68 dni życia mojego dziecka nie miałam możliwości na wiele wyborów, ja mogłam jedynie zdecydować o sposobie karmienia i wybrać pampersy, reszta była w rękach lekarzy i pielęgniarek. Dopiero gdy po ponad dwóch miesiacach miałam go przy sobie, poczułam, ze naprawde jestem mama, ze to ode mnie tak wiele zależy, ze moje wybory maja znaczący wpływ na jego życie. To ja decydowalam kiedy będziemy sie przytulać, to ja wybierałam w co go ubiorę, to ja decydowałam o wszystkim, to ja przeglądałam masę stron z poradami by wybrać dla niego to, co najlepsze. Teraz mój syn ma ponad 14 miesiący, a tak naprawde nie powinien mieć jeszcze roku. Jest zupełnie zdrowy, uśmiechnięty i energiczny. Jestem szczęśliwa, ze dziś jestem tu, gdzie jestem i choć często obwiniam się o swoje ciążowe wybory, wiem ze czasu nie cofnę, nic już nie zmienie.

      Pampersy puffies towarzysza nam od wielu miesięcy i pomogły uporać się ze straszna alergia spowodowana przez najpopularniejsze pampersy na rynku.

    • Patrycja I-ów

      „Zaufaj swoim wyborom” jednoznacznie kojarzy mi się z INTUICJĄ RODZICA . Mam trójkę dzieci i przy pierwszym byłam nieco przerażona „jak to bedzie?” na dodatek to czego nie lubię – dobre rady z każdej strony -a to koleżanka, ciotka, mama, sąsiadka .. a to „załóż czapeczke” a to „płacze bo ją boli brzuszek” a to „kup to bo jest lepsze” „daj jej do jedzenia tamto gdyż..” itd.itp.
      Trochę czasu upłynęło jak całkowicie się na nie wylaczylam a włączyłam opcję

      ” Kochasz, chronisz, opiekujesz to podejmiesz jako rodzic dobre decyzje bez głosów doradczych z zewnątrz! ” i ….się sprawdziło i sprawdza do tej pory !!!

    • Patrycja Iwanicka

      Gdy mamą po raz pierwszy zostać miałam, niestety maleństwa się nie doczekałam. Mały aniołek do nas nie dołączył i bardzo wcześnie naszą wspólną historię zakończył. Chociaż nawet się nie poznaliśmy to oboje z mężem serduszko nasze pokochaliśmy. Miesiące w płaczu i rozdarciu serca mijały. Każdego dnia oczy łzami się napełniały. Uparcie twierdziłam, że znowu się to stanie. Mężowi mówiłam,że tatą nigdy nie zostanie. Bałam się strasznie kolejnej porażki, bólu w sercu co ciągle mnie przenika. Jednak dnia pewnego sobie pomyślałam: po co przez cały rok z uporem za swoim stałam? Tym razem przecież wszystko może w porządku będzie. I mała kruszynka do nas przybędzie. W ciążę ekspresowo z mężem zaszliśmy i bardzo się oboje z tego cieszyliśmy. Ciąża od początku z problemami była, lecz….Anioł czuwał nad nami chyba. Synek Marcelek 6.10.2015r. do nas dołączył i nasze życie jeszcze bardziej połączył. Dzieki niemu na nowo szczęście i miłość odkryliśmy. Całym sercem go pokochaliśmy. Każdy dzień dzięki niemu w radości i miłości upływa. Nie ma nic lepszego chyba. Odkąd synek w naszym życiu się pojawił , najpiękniejszy dar nam się przydarzył. Mając dziecko każdego dnia wybory różne podejmujemy. Nie zawsze wiemy czy słusznie postępujemy. Jednak ja się nauczyłam,że każdy wybór podejmuje i dobrem dziecka się kieruje. Staram się synka na samodzielnego chłopca wychować. Pozwalam jemu by swoich wyborów też dokonywał. Które spodenki? Jaka bluzeczka? Co na śniadanko? Hulajnoge czy rowerek na spacer wybiera? I dzieki temu synek z uśmiechem każdego dnia biega. Teraz to wszystko pisze….leżąc sobie na porodówce. Bo jutro nasza druga kruszynka będzie z nami. Czekaliśmy na nią miesiącami. Co chwilę sobie popłakuje bo synka mojego mi brakuje. Myśl o córeczce smutek mi rekompensuje. Jednak teraz wiem, że swoich dzieci jak tlenu potrzebuje. I bez nich po prostu wariuje. „Zaufaj swoim wyborom”- hasło dobrze jest mi znane. Przez długi czas w ciążę zajść chciałam, lecz bardzo się tego bałam. Jednak swoim wyborom zaufałam i szczęście sobie i mężowi dałam. Dzieki temu życie nowe zyskaliśmy. Świat na nowo stworzyliśmy. Wiem już też, że z uporem przy swoim stać nie musiałam bo przez to wiele miesiecy cierpiałam. Życia swojego jednak na inne bym nie zamieniła bo teraz kocham już każdą chwilę. A teraz….po raz kolejny swoim wyborą zaufałam i o pieluszki zawalczyć zachciałam. Noworodka w domu mieć będziemy i z całą pewnością stosu pieluszek potrzebujemy.

    • Katarzyna Kucharska

      Dzięki mojemu starszemu synowi zrozumiałam że na wszystko przychodzi odpowiedni czas. Kiedy każdy wywierał presję że już powinien być zaprzyjaźniony z nocnikiem każdy naciskał ja odpuściłam. Nie ukrywam z lekka obawa że do 18-stki nie uwolnimy się od pieluch ale dałam małemu czas. Pewnego dnia sam z siebie zaczął korzystać z toalety przyszło to dosłownie z dnia na dzień bez mojego nacisku. Zaufalam sobie i synowi. Nie karałam nie zmuszałam. Za 2 miesiące urodzę drugiego syna i już wiem że warto zaufać swojemu wewnętrznemu głosowi i dziecku w wielu aspektach życia 😊

    • Ewelina Pietrzak

      Witam, przy pierwszym synku dużo czytałam nie wiedziałam na co się nastawiać. Gdy się urodził wszystkiego uczyłam się sama, pierwsza kąpiel maluszka również bez niczyjej pomocy. Decyzje podejmowałam intuicyjnie, rzadko słuchając rad i dobrze na tym wychodziłam. Ale bylam bardzo ostrozna, wszystkim bardzo sie przejmowalam i nocami nasluchiwalam czy aby nic się nie dzieje. Dlatego przy drugim synku byłam już dużo spokojniejsza, nie przejmuje się aż tak bardzo : kichnieciem, a bo może będzie chory, tym że zje ciastko z podłogi, które na dodatek nagryzl nasz piesek, zdarza się :)))Wiem że nie da się być rodzicem doskonałym i nawet nie staram się żeby tak było, chcę mieć szczęście dzieci, które mają szczesliwe dzieciństwo. Nie przejmuje się zwracaniem uwagi, że moje dzieci biegają po domu na bosaka, nawet zimą. Tak biegają bo tak lubią, a chorować nie chorują :)))Chcę być dobrym , odpowiedzialnym rodzicem ale takim z dystansem i odrobina luzu, aby moje dzieci miały szczesliwe dzieciństwo i czuły moją ogromną miłość i poczucie bezpieczeństwa. Ewelina Pietrzak

    • Katarzyna Mróz

      To prawda ja jako mama 3,mam wrażenie, że tylko ja wiem najlepiej, czego potrzebują i jak się nimi zająć… Czasami niektórych może stawiam w dziwnej sytuacji, ale ja po prostu największe zaufanie mam do siebie samej.

    • Magdalena Banek

      ZAUFAJ SWOIM WYBOROM oznacza dla mnie wsłuchanie się w głos swojego serca i nieopieranie się wewnętrznej sile, która pcha mnie do przodu i szepcze „nie bój się, zrób to” czyli dokonywanie wyborów, które w moim odczuciu są właściwe i co do których mam przekonanie, że to co zrobię będzie powodować, że ja i moi bliscy będą szczęśliwi, że moje dni będą wypełnione uśmiechem i harmonią a otaczający mnie świat nie będzie szary i smutny ale pomalowany wszystkimi kolorami tęczy.

      W moim życiu wielokrotnie przekonałam się, że nie należy w 100% wierzyć w to co mówią inni i zadręczać się na zapas. Przykładem, że zaufałam swojemu wyborowi w ostatnim czasie była moja ciąża, ale zanim nastała to od pewnego „mądrego” lekarza usłyszałam, że będą problemy aby zajść w ciążę, że będzie ciąża zagrożona i będę musiała cały czas leżeć.
      Jak było faktycznie? Wszystko bez problemowo 🙂 w ciążę zaszłam błyskawicznie, w niczym się nie ograniczałam i chodziłam do ostatniego dnia aż położyłam się na sali porodowej i dostałam kroplówkę na wywołanie. Sam poród też przebiegł w miarę szybko i bezproblemowo 🙂
      Potem wielokrotnie nasłucham się „dobrych rad i uwag”, że dziecko tylko na piersi a nie wie co to butelka, że za dużo na rękach noszone, że za małe, że za chude, że z tym do lekarza trzeba iść….że to i tamto aż najlepiej zatyczki do uszu wsadzić 😀

      W miarę upływu dni wiem, że tak jak postępuje i jakich wyborów dokonuje sprawia, że jestem najbogatszym człowiekiem na świecie, bo każdy uśmiech mojej córeczki, męża i mój sprawia, że na duszy lekko, serce rośnie, włosy nie siwieją i wszystkie dni są słoneczne (nawet jak na dworze leje, wieje i grzmi) 🙂

      Moim trafnym wyborem jest też branie udziału w tej zabawie bo zapas pieluszek chętnie przygarniemy, gdyż era nocnika daleko przed nami i codziennie wielokrotnie pieluszki zmieniamy. Pieluszki Pufies są barwne i kolorowe a do tego chłonne i pupcia swobodnie oddycha 🙂 Jako mama dla mojej córeczki chce wszystko co najlepsze i to co bezpieczne a tak jest przy stosowaniu pieluszek Pufies!

    • Joanna Be

      Mieliśmy nie lada kłopot z wyborem imienia dla naszego synka. Każdy coś podpowiadał, każdy komentował nasze ewentualne wybory. W końcu postanowiliśmy, że będzie Jan (choć mój tato był wręcz pewny, że wybierzemy jego sugestie- sorry tato, to nasz synuś 😘). Kiedy już po trudach porodu dostałam synka na piersi, spojrzałam na Niego i mówię do męża: ‚Jest cudowny, ale nie wygląda na Jasia.’ No po prostu nie wyglądał. Przez dwa dni był naszym Robaczkiem i podjęliśmy ostateczną decyzję. I teraz nasz Miłosz ma 8 miesięcy, a imię pasuje do niego idealnie, choć na początku nie wszystkim w rodzinie się podobało. Ale mój mąż powtarzał, że to nasz syn i nikt nie będzie za nas decydował o jego imieniu i miał racje😉

    • Kasia Wierzba

      Moja malutka kruszynka przyszła na świat w dość dramatycznej sytuacji,nie było czasu na przygotowania.Dostałam ropnego zapalenia wyrostka i w trybie nagłym trafiłam na stół operacyjny,gdzie cały czas modliłam się o zdrowie mojej córeczki.Jak ja zobaczyłam…popłakałam się ze szczęscia,wielkiej radości i ulgi.Na szczęście wszystko skończyło się tylko anemią u malutkiej.Będąc mamą nauczyłam się,że istnieje więź silniejsza niż miłość,że nie liczę się ja tylko moja mała kruszynka,za którą jestem odpowiedzialna,nie liczą się moje potrzeby tylko na pierwszym miejscu jest moje dziecko <3 Całe moje życie zostało przewrócone do góry nogami,dowiedziałam się o sobie wielu rzeczy o których nie miałam pojęcia-o dużym pokładzie cierpliwości,o mojej wytrzymałości,gotowości do poświęceń a także o ogromnym strachu i lęku o maluszka.Cały czas uczę się by być może nie doskonałą ale najlepszą mamą dla mojej małej Alicji dla której gotowa byłabym oddać własne życie <3 Bardzo zabawna historia przydarzyła nam się ostatnio za sprawą mojego męża i naszej kotki 🙂 Poprosiłam wieczorem męża,by moje z trudem odciągnięte mleko zamknął w butelce i schował do lodówki.Ja w tym czasie usypiałam córeczkę 🙂 W nocy rozlega się z łóżeczka gniewny ryk głodnego dziecka domagającego się mleka,już!natychmiast! Budzę męża,by podgrzał mleko,a sama uspokajam córeczkę na rękach.Mąż blady wraca do pokoju i oznajmia mi,że butelka przewrócona,a nasza kotka w najlepsze wylizała moje mleczko!!!I jeszcze sobie mruczała zadowolona przy tym 😉 Chwila paniki,co my damy małej do jedzenia,a ja nie mam pokarmu jeszcze? Mąż w piżamie wsiada do auta i bijąc rekord prędkości pędzi przez noc do apteki:) Wyobraźcie sobie minę Pań w aptece =D Mąż ze wstydu do dziś do niej nie wchodzi,ale uratował sytuację,przywiózł mleko i nakarmiliśmy córeczkę.Tak zapłacił za swoją sklerozę,że zapomniał schować mleko do lodówki,a kotka przy karmieniu piersią podejrzanie się koło mnie kręci i mruczy łasząc się do nogi 😉 Jakbym miała więcej mleka to bym jej dała,widać,że jej bardzo zasmakowało,a sklepowego nie chce pić!!!Mleko mamy najlepsze 🙂

    • Urszula Dziuba

      Zaufaj swoim wyborom – dla mnie jest to proste:) jeśli już się decyduje na coś dla dziecka mam to oczytane, obmacane, obwąchane i przede wszystkim czy ja bym sama to założyla, zjadła, wypiła, zaszczepiła. Plus oczywiście niezastąpiona intuicja matczyna:)
      A co mnie najbardziej zaskoczylo? Że wszystko dla dzieci jest strasznie drogie, że muszę przychodnie zmieniać dwa razy, bo pani pielęgniarka wie co jest lepsze dla mojego dziecka, to,że dzieci tak szybko rosną, a najbardziej zaskakuje mnie samo macierzyństwo, że mam tyle cierpliwosci,siły i chęci…ale jak te 19-sto miesieczne błękitne oczy patrzą prosto w moje oczy,rączki dotykają twarzy i dostaje mokrego buziaka to nie ma słów by opisać to błogie uczucie i za każdym razem kiedy słyszę „mamo” to mi ciepło na sercu. Każde dziecko to Cud. Prawdziwy Cud.