#wyprawkaKajtka 3 -wózek

xlander xpulse recenzja opinie

Trzy dni temu minęły dwa miesiące mojego Kajtuśka. Dacie wiarę? Przecież wczoraj dopiero dowiedziałam się, że będę go miała, a to już taki stary i wielki chłop!

Pewnie, jak napiszę te kolejne słowa, to dzisiejszą noc mi pokaże co potrafi, ale .. Kajtek to złote dziecko. Te dwa miesiące minęły nam spokojnie, cichutko, mogę nawet powiedzieć, że jestem w miarę wyspana 😉 Całe szczęście nie ma problemów z brzuszkiem, rozwija się prawidłowo, praktycznie śpi w nocy (na tyle ile śpią niemowlaki, które jeszcze mylą dzień z nocą, czyli do 3:45 😀 ), je, uśmiecha się i zaczyna gadać po swojemu.

Dwa miesiące to też sporo czasu, żeby porządnie przetestować i zrecenzować dla Was kolejną część naszej wyprawki- wózek.  Właściwie to chyba najważniejszy jej element, używany każdego dnia.  A uwierzcie mi, jeżdżę sporo, robimy kilometry, więc sprawdzony został pod każdym kątem 😉

Dużo z Was pyta się, kiedy pokazuję zdjęcia, czym ten nasz Kajtunio się porusza, spieszę więc z długą i obszerną odpowiedzią dotyczącą fury naszego chłopaka, czyli…

X-lander  X-pulse

Jestem tylko kobietą i nie była bym sobą, gdyby pierwszą rzeczą na jaką spojrzałam, nie był kolor. Postanowiłam, że Kajto będzie miał wózek szary. Szary i koniec, na inny już patrzeć nie chciałam. I tu od razu wpadł mi w oko X-lander ze swoją nową kolekcją kolorów. Niestety były dwa szare (Morning Grey i Evening Grey) i biedna ja musiałam podjąć decyzję, który szary kocham bardziej 😉 Naprawdę długo rozważałam te opcje, bo przecież to będą kolory, które nieustannie przez dwa lata będę przed sobą pchała! Wybór padł na odcień Evening Grey i to jest właśnie ten, który możecie u nas oglądać.  Schody zaczęły się dalej- skoro mam ten mój szary, na który model wózka się zdecydować. Nauczona doświadczeniem, potrzebowałam czegoś z bardzo dużą gondolą.  Liwię musiałam przełożyć do spacerówki po około 3 miesiącach, ponieważ gondola z poprzedniego wózka była dosłownie miniaturowa. Wiedziałam też, że potrzebuję wózka na każdą nawierzchnię- i do miasta i na przechadzki po lesie. Choć właściwie porównując chodniki i ścieżki leśne, mogłabym powiedzieć, że ilość przeszkód jest podobna 😉 Kolejna rzecz, to to, by zmieścił mi się do bagażnika zostawiając miejsce na coś jeszcze. Na co dzień jeżdżę kombi, ale niestety, tylko robi wrażenie wielkiego, a bagażnik to istna miniatura.

 

I tak zaleta do potrzeby, potrzeba do wyglądu, poczytałam, przeszukałam fora, pododawałam plusiki i minusiki i mój wybór finalnie padł na model X-pulse

Od czego by tu zacząć.. hmm może właśnie od wspomnianej przeze mnie wielkości wózka. X-lander X-pulse, na pierwszy rzut oka wygląda na bardzo duży wózek, ale to tylko złudzenie. Sam stelaż jest bardzo zgrabny, LEKKI i składa się w malutki prostokąt, co daje mi duże możliwości mobilne. Mieści się spokojnie nawet w małym bagażniku. Gondola natomiast jest imponująca. Przede wszystkim DŁUGA I SZEROKA, co sprawia, że nawet bardzo duże dziecko będzie jeździło w komfortowych warunkach.

 

Pozostając przy gondoli, bo tak naprawdę to ona będzie mi służyła przez kolejne pół roku, chciałam zwrócić uwagę na kilka ważnych rzeczy. Wymiary to jedno, tak jak pisałam, jest obszerna i dziecko ma duży komfort. Patrząc na to pod kątem dzieciaków urodzonych w miesiącach zimowych, kiedy do wózka wkłada się ciepłe koce, czy śpiworek, mogę śmiało powiedzieć, że nie będą one krępować ruchów.

Kolejna rzecz to łatwe wyciąganie gondoli ze stelaża. Wystarczy „przycisnąć” dwiema rękami, bez szarpania, czy ciągnięcia i ona „wyskakuje” sama 🙂 Ma uchwyt zrobiony z eko skóry, a ona zapewnia dobrą przyczepność do ręki, jest też miękki i nawet kiedy trzeba kawałek przenieść wózek, nie sprawia to żadnego dyskomfortu.

Jeżeli chodzi o wygodę i komfort dziecka ( a i spokój mamy) materiał na siedzisko wykonany jest z ODDYCHAJĄCEJ TKANINY, a co za tym idzie latem, kiedy w końcu nastaną moje ukochane upały, plecki  nie będą spocone. A skoro już jesteśmy przy lecie i słoneczku, to możecie mieć pewność wybierając ten wózek, że jego BUDKA JEST TAK WIELKA, że jak ją do końca zasłonicie, to w sumie i dziecko na chwilę zniknie. Więc nie ważne, że czasem słońce, czasem deszcz, pod tą budą nic nie dopadnie dziecięcia A przede wszystkim nie trzeba walczyć z dodatkową parasolką, która przy każdym podmuchu wiatru albo wyginała się w każdą stronę albo chciała wybić mi oko. Dodatkowo posiada jeszcze wentylację, czyli jej kawałek wykonany jest z dziurkowanego materiału.

KOSZ NA ZAKUPY, czyli na pomieszczenie tego co tygryski lubią najbardziej – zakupy w spożywczaku Kosz jest bardzo duży i pojemny, a ciekawostka jest taka, że można go powiększyć lub zostawić w oryginalnej wersji, a to wszystko jednym ruchem ręki.

Zostając w dolnych partiach wózka- koła. Nasz ma duże, pompowane okazy, natomiast dostępne są również kółka w wersji piankowej.  I jeszcze na dodatek bajer w podwoziu- DIODY LED. Choć fanką tuningowania fur to ja nie jestem, to jest to niezwykle przydatna rzecz pod kątem bezpieczeństwa. Po zmroku, kiedy nasza widoczność na dworze się bardzo zmienia, takie diody to kolejny punkt, który nas wyróżni.

REGULACJA WYSOKOŚCI RĄCZKI to patent dla całej rodziny, a każdy u nas chce wozić Kajtusia. Ja jestem średnia, Liwia malusia, a nasz tato wysoki i każdy z nas dopasował sobie wysokość rączki do siebie tak, by spacer był komfortem dla każdego. Regulacja  jest trzystopniowa.

Kilka technicznych spraw: stelaż jest aluminiowy ( a ja bardzo lubię jego kolor- ciemny szary 🙂 ), wszystkie uchwyty w wózku z eko skóry, a szwy w materiale podwójnie wzmocnione.

Nasz X-pulse ma także wersję spacerową, z której będziemy korzystać dopiero za kilka miesięcy, ale warto wspomnieć o tym, że po pierwsze jest tak, jak gondola- olbrzymia, a budka rozkłada się maksymalnie, a po drugie spacerówka rozkłada się maksymalnie na poziomo- plecki malucha mogą odpoczywać na idealnie prostej powierzchni. Aaa i jest odwracalna, czyli raz może zerknąć na mamę, a raz na drugą część świata ( no bo przecież ileż można na tą mamusię patrzeć 🙂 ).

Najważniejsze ( z perspektywy starszej siostry) jest to, co do wózka doczepiamy- zwana „deskorolką” dostawka do wózka X-Board. Moim zdaniem, jako mamy, która to wszystko nosi, wozi i taszczy niemal na głowie- to zbawienie 🙂 I mówię absolutnie poważnie- są momenty, w których ratuje moje plecy i ręce. Jest to bardzo funkcjonalna platforma, na której starsze dziecko może podróżować, kiedy malusie spokojnie śpi w wózku. Jej montaż jest banalnie prosty, są to dwa kliki. Co ważne, nie trzeba jej zdejmować na co dzień, wystarczy złożyć w stronę kosza. Nie zmienia komfortu prowadzenia wózka, praktycznie nie odczuwa się jej obecności. Nie powiem, co innego kiedy na podstawce stoi dziecko ( a może mieć i do 20 kg), trzeba wytężyć muskuły pchając swój mały pociąg, ale chyba każda mama mi przyzna rację, że czasem warto się troszkę bardziej pomęczyć, zamiast słuchać, jak bolą nogi małego marudę 😉 I naprawdę wiem coś o tym… raz zapomniałam o dostawce idąc po Liwię do przedszkola. Był upał, ja pchałam wózek, a na barana niosłam 18 kilogramów… naprawdę wiem coś o tym 😀 Bo przecież starszak, mimo że urósł w oczach o dwa metry po porodzie malucha, to nadal dzieciątko 🙂

Dostępność oraz cena

Adresy sklepów, w których dostępny jest wózek znajdziecie na stronie www.x-lander.com, dostępny jest w wielu sklepach i to nie tylko w Polsce!

Ufffff! Starałam się napisać wszystko, by dokładnie zobrazować Wam, że wózek jest naprawdę bajera, a jeżeli macie więcej pytań możecie pisać.

 

Dane techniczne:


 

 

 

 

 

 

 

x pulse recenzja x pulse recenzja x pulse recenzja x pulse recenzja x pulse recenzja x pulse recenzja x pulse recenzja

 

 

  • Olga Dąbrowska

    Taki zakup jeszcze przede mną.

  • Eulampia Romanowa

    Jestem juz dawn poza etapem wóżków, ale bardzo mi się podoba synek, cała rodzinka i urocze zdjęcia, pozdrawiam.

  • http://jazwyklamatkaa.pl Ja Zwykła Matkaa

    Piękna fura ;). Wózek widać, że wygodny I bardzo sprawny. My kupiliśmy używany I go dobijamy 😉 . Przed nami Bieszczady.