Wiem, że też tak masz.

Zawsze chciałam być mamą, która czeka w domu z ciepłym obiadkiem na dzieci wracające ze szkoły i męża z pracy. Tak mi się w głowie jawiła moja przyszłość- uśmiechniętej pani domu, z kokiem na głowie w kolorowym fartuszku i pięknie pomalowanymi paznokciami.  Dla moich koleżanek takie rozwiązanie to było coś gorszego. A gdzie kariera, rozwój, znajomości, praca. Z dzieckiem, owszem, pół roku, później powrót do normalności. Monika, ale ty jesteś głupia. Nie masz kompletnie ambicji.

Oczywiście rzeczywistość sprowadziła mnie na ziemię, pokazała że bycie z malutkim dzieckiem w domu, z dala od pomocy choćby babci, w parze z pięknymi paznokciami i misternie ułożoną fryzurą nie zawsze idzie w parze. Ale to, czego nie mogę sobie ująć, to to, że na męża zawsze czeka gorący obiad, choć często z mało gorącą żoną w koszulce na lewej stronie. Podziwiam wtedy perfekcyjne panie domu, że potrafią wszystko ogarnąć, są śliczne, ich dzieci jedzą tak, że kompletnie nie brudzą, a kurczak nigdy się nie przypali. Podejrzewam, że im to nawet muchy nie odbijają się od okien i nie zostawiają tych okropnych śladów w postaci kropek.

Są też takie momenty, że mam ochotę wyrwać się z domu, sama samiusieńka iść między ludzi i rozmawiać z nimi. Ale wiem, że Ty też tak masz. Prawdopodobnie czytasz to mając jeszcze ręcznik na mokrych włosach, tak jak ja w tej chwili. Twoje dziecko zafrasowane w najbardziej brudną zabawę świata cieszy się siedząc na dywanie, a Ty ze łzami w zmęczonych oczach, przeglądasz fejsbuka z nadzieją, że napisał do Ciebie ktoś dorosły, kto nie zapyta o nic, co związane jest z macierzyństwem, albo zwyczajnie będzie, żebyś nie czuła się samotna.

Wiedz, że nie jesteś sama. Bo chodź spędzanie czasu w domu z dzieckiem, to coś czego nie zamieniłabym na pracę w biurze,  jest ono bardzo wymagające. A często wiąże się z samotnością. Wydaje się być dziwne, bo przecież każdy posiłek dzielę z dzieckiem, nawet wizyta w toalecie często nie jest momentem, w którym jestem sama, ale często czuję się odizolowana i samotna w domu. Pewnie podobnie jak ja, nie za często pijesz gorącą kawę, a o długim gorącym prysznicu możesz zapomnieć. Jedyny Twój wolny czas to drzemka? Tak, to wspaniały czas na prasowanie, pranie, gotowanie i sprzątanie. Totalnie Twój. Bez dwóch zdań. A kiedy już sobie usiądziesz, słyszysz ten cichutki piękny głos wołający Mamo! Wszystko się zgadza, prawda?

I na dodatek ci bardziej życzliwi krzyczą Ci do ucha: ale Ty masz cudownie, że siedzisz w domu, nic nie musisz robić, odpoczniesz sobie…, a Ciebie, choć na ustach uśmiech, w środku zżera a ręka sama składa się w pięść.. tak, Ty nic nie robisz. Kompletnie nic. A później przychodzi wieczór i czujesz się, jakbyś naprawdę nic nie zrobiła i zaczynają dręczyć Cię wyrzuty sumienia, że ciągle jesteś w tym domu, Twoje życie nic za sobą nie niesie a Ty jesteś totalną porażką. Możemy przybić sobie piątkę, ja płaczę każdego dnia.

Tylko czasami przechodzę terapię wstrząsową. Tłukę sobie sama do głowy, że jestem dobrą mamą, a przede wszystkim całym światem dla mojego dziecka. Tak samo Ty. To właśnie Twoja osoba uczy je, gotuje, śpiewa, tańczy, rozśmiesza, pokazuje świat, biega i chroni. I chociaż wydaje ci się teraz, że to nic, to wszystko najlepsze, co możesz dla niego zrobić, a w to nigdy nie możesz wątpić. Ja wiem, są czasami dni, kiedy chciałabyś zamienić się z mamami jadącymi rano do pracy, tymi które w ciszy stoją w korku, albo nawet tymi kobietami, które jeszcze nie mają dzieci… ale potem łapią Cię takie wyrzuty sumienia, że masz ochotę wyrwać sobie włosy, bo pomyślałaś, że lepiej było by Ci samej… Jesteś tylko człowiekiem. I chociaż często jest ciężko, to przecież życie nie składa się z samych gorszych momentów. I wiem, że tak jak ja nie zamieniłabyś za nic na świecie widoku pierwszych kroków i uśmiechu o poranku, czyli tych małych rzeczy, które pojawiają się i znikają w mgnieniu oka. Ja jestem za to wdzięczna każdego dnia.

I nie możemy się obwiniać i myśleć, że musimy być perfekcyjne każdego dnia. Nie musimy. Nic się nie stanie, kiedy w zlewie poleżą trzy godziny dłużej gary. Nic się też nie stanie, jak puścisz swinkę pepę i dasz sobie chwilę luzu. I również nic się nie stanie, jak zostawisz na parę chwil dziecko z tatą czy babcią. Pracująca czy nie, Ty to nadal kobieta, która musi mieć kawałek świata dla siebie. Nauczyłam się nie narzekać, że jest mi ciężko. Bo macieżyństwo to był mój świadomy wybór. Są gorsze i lepsze dni i choć kocham każdą część bycia mamą, czasami walczę, tak samo jak Ty.

Zapamiętaj, że nie jesteś sama, a w wielu domach są kobiety takie jak Ty. I jeżeli kiedykolwiek będzie Ci smutno, źle a dziecko będzie wchodzić na głowę, pisz, pogadamy o najświeższych plotkach przy wirtualnej kawie.

Nie bój się być prawdziwa. Jesteśmy przecież takie same!

bub1

bub3

Liwia

Czapa, komin i bluza – BUBA

  • Izabela Kułakowska

    Ahh dobrze wiedzieć, że nie jestem sama. Mój syn ma dopiero 3 miesiące ale przy nim nie mam czasu nic zrobić, w ciągu dnia ma tylko jedną drzemkę max 1 godz więcej nie chce spać ? i te słowa ‚przeciez jesteś w domu, masz czas’ wtedy szlag mnie trafia bo taka osoba chyba nie wie jak wygląda bycie w domu z dzieckiem oprócz tych wspaniałych chwil są też te gorsze momenty. Taak wirtualna kawa ?? bardzo chetnie ?. Pozdrawiamy z Frankiem ?

    • Monika Kampczyk

      u nas jest podobnie, od malucha nie śpi za dużo, więc wiem o czym mówisz 🙂 ale wszędzie są pozytywy i tak musimy myśleć :)))

  • http://www.wkawiarence.pl asia / wkawiarence.pl

    nie jestem pewna czy praca, dom, – połaczenie obowiązków to ambicja. Czasem bywa koniecznością. Ach posiedziałabym w domu choćby z miesiąc, a nie tak każdego dnia tak w pędzie… i do tej perfekcyjności jak stąd do nieba 🙂

    • Monika Kampczyk

      z reguły bywa koniecznością. gdyby nie fakt, że nie mogę znaleźć pracy o d dłuższego czasu, też teraz dzieliłabym los mamy pracującej. ale mam takie szczęście w nieszczęściu, ze mogę być w domu, choć pewnie już niedługo..

  • http://miniaturowa.pl/ Pani Miniaturowa

    Jeżeli ktoś zaczyna wmawiać mi, że jest idealny to mu najzwyczajniej w świecie nie wierzę 🙂 Nie można zjeść ciastko i mieć ciastko, tak samo jest z życiem, można próbować różnych jego aspektów po trochu, ale nigdy nie będziemy wszystkiego naraz wypełniać w 100%, bo nie jesteśmy robotami. Ostatnio miewam takie dni w pracy, że marzę o zostaniu gospodynią domową, a za godzinę przypominam sobie, że jestem beznadziejna „w kobiece sprawy” i to też by mi nie wychodziło i chciałabym uciekać przed tą odpowiedzialnością za dom do pracy…i tak wkółko 😉 nie ma idealnego rozwiązania jak i nie ma idealnych ludzi 🙂

    • Monika Kampczyk

      to prawda, dlatego dziwi mnie, jak wiele osób nie umie się przyznać do tego, że życie to nie tylko wzloty, a ich dzieci to nie tylko aniołki. czasem mam wrażenie, że tylko moja wariatka potrafi położyć się na środku sklepu, bo coś jej nie pasi. mało tego, jeszcze gdzieś coś poczytam i już na 100% wynika, że to moja wina i błąd wychowawczy. i głupia się dołuje. i tak w kółko.

      • http://miniaturowa.pl/ Pani Miniaturowa

        Bardzo nie lubię hipokrytów, ale jeszcze bardziej nie lubię kłamczuchów. Mam na nich uczulenie. Każde dziecko chociaż raz zrobiło coś w tym stylu 🙂

  • http://www.matkozabawko.pl Matko Zabawko

    Myślałam, że tylko ja w ciągu dnia tęsknię za rozmową z kimś „dorosłym”.

  • Dagmara Janyszek

    Kurde! Jak Ty mnie dobrze znasz 😉 Napisałaś o mnie… Nie jestem doskonała, perfekcyjna, czasem łapię się na tym, że chce mieć wszystko zrobione, że przecież można zrobić zakupy, wracając ze spaceru, w trakcie zabawy dziecka ugotować obiad, podać obiad, posprzątać po obiedzie, nastawić pranie, wywiesić pranie, złożyć, to które wyschło, no i podłogi wypadało by umyć, ooo i kurz widzę, więc tez się go pozbędę… Ale jak to zrobić, gdy dziecko śpi 20 minut w ciągu dnia, dosłownie, z zegarkiem w ręku,ba!teraz jest ta magiczna drzemka, wiec dopijam zimną herbatę i siedzę z ręcznikiem na głowie…
    Nauczyłam się trochę odpuszczać, owszem zjeść trzeba, ale kilka talerzy w zlewie nie uczyni końca świata.
    Mam gorsze dni, mam humory, bywam zła, ale nigdy nie pokazuje tego Maluchowi, a na czytanie książek, nie przysypianie na filmach może przyjdzie czas, a jak juz taki nie wróci, to i tak jestem najszczęśliwszą mamą na świecie 🙂 i uważam, ze spotkał mnie zaszczyt bycia mamą tego Malucha.

    • Monika Kampczyk

      <3 jesteś cudowną mamą, nawet z garami! i życzę Ci, żeby maluch trochę pospał, chociaż 45 minut! 🙂

  • http://www.fistaszkowelove.pl/ Fistaszkowe Love

    Pięknie i szczerze napisane. Czy ty siedzisz w mojej głowie?

    • Monika Kampczyk

      tak, wszczepiłam Wam wszystkim czipy, jak się ostatnio widziałyśmy 😉 i teraz czytam Wasz myśli seseses

  • http://my-sweet-little-precious.blogspot.com/ My Sweet Little Precious

    No poryczałam się. Bo też tak mam! A myślałam, że wyrodna ze mnie matka. Że wszystkie inne tak świetnie sobie radzą i nie jęczą pod nosem. Fajnie, że nie jestem sama 🙂 Jak będę miała kolejny kryzys, wrócę do tego tekstu… dzięki :*

  • http://chichotkitrzpiotki.blogspot.com/ Chichotki Trzpiotki

    Oj ja też zawsze marzyłam o byciu mamą i panią domu, która tak dorywczo zajmuje się zawodowymi sprawami. Udało mi się i uwielbiam siedzieć z moją córcią w domu. I choć czasami mnie ona denerwuje, utrudnia mi wszelkie prace domowe, mam ochotę się wyrwać z domu, to i tak, jak się wyrwę, zaraz chcę do niej wracać. Mam takie myśli, jak przychodzą gorsze dni, ona nie daje mi nic zrobić, bo też słabo sypia, w domu bałagan, w garze 3 dzień ta sama zupa, a ja czuję się taka kiepska, że „wracam do pełnoetatowej pracy”. Ale wtedy przypominam sobie jak gnałam, jak na długą kąpiel też nie było czasu, jak byłam umordowana dojazdami, zmęczona utarczkami z szefową i koleżankami z pracy, jak byłam zmęczona i psychicznie i fizycznie… I wtedy patrzę na mojego malucha i doceniam, że z nią jestem. Chociaż pamięć mam krótką i za parę godzin potrafię znów marzyć o wyrwaniu się z chałupy. 😀 Ale tutaj te nerwy, czasami rezygnacja przyniosą mi coś w przyszłości. Pracuję na rzecz fantastycznego życia całej naszej rodziny i to mi daje „powera”. A perfekcyjna być nie lubię i nawet nie próbuję. Nie chcę być więźniem porządku, idealnych obiadków. Wychillowana mama i żona bardziej pasuje do temperamentu naszej rodziny.

  • http://www.hellobelly.pl .hello belly

    Mam tak samo. Bardzo trafne spostrzeżenia ?

  • https://womaninthemorning.blogspot.com Aurinko

    Dobrze powiedziane… i ta zimna kawa 😀
    Zabawne, opiekunce czy sprzątaczce mówi się – „ty to się narobisz”, choć zwykle robią tylko jedną z tych rzeczy. Z kolei matce zajmującej się domem juz jest fajnie, odpoczywa sobie. Cóż…
    Niech myslą co chcą. Ja osobiście po żadnej pracy zawodowej, wracając do domu nie byłam taka styrana 😛

  • Aneta Paluch

    Przez kilka lat byłam i ja w domu z dziecmi ale już pracuję i choć mi czasu brakuje to cieszę się ,że poszłam do pracy 😉

  • http://www.kosmetomama.pl/ Adriana Krynicka | Kosmetomama

    Ach ja też nic nie robie 😉 Wczoraj np z tego nic nie robienia z 2 dzieci poszłam spać o 20:30 bo byłam taka wypruta….

  • https://zbiorbzdurrr.wordpress.com/ Drimmah

    Najgorsze są te komentarze „ach! no tak! Ty to masz na to (sprzątanie, gotowanie, pieczenie, czytanie książek, czy cokolwiek innego) czas, bo siedzisz w domu”. A jeśli mówię, że nie mam jak zrobić zakupów takich dla siebie, to słyszę: „No jak to?” Czasem naprawdę mam ochotę kogoś udusić, bo przez takie gadanie przychodzą do głowy głupie myśli czy wyrzuty sumienia. Dobrze jest przeczytać, że to nie ze mną jest coś nie tak.

  • http://tarapatka.blog.pl/ tarapatka

    Skąd ja to znam 😉 nie mogłam się doczekać kiedy wyjdę za mąż, a potem dziecka, raczej należę do tych, którym niestraszne domowe obowiązki, a wręcz przeciwnie lubię je 🙂 ale w momencie kiedy urodził się synek, wiele rzeczy odpuściłam, właśnie po to, żeby wyluzować i pomyśleć o sobie, a nie o tym co muszę zrobić już, natychmiast! I wiesz co? Nic się nie stało, jak od razu nie posprzątałam po obiedzie, a dzięki temu stałam się chyba jeszcze lepszą żoną i mamą 🙂