Ulubiona kawa? W moim własnym domu

Jeszcze nie tak dawno chodziłam po budowie, wyobrażałam sobie, że z cegieł, które stoją obok, ktoś, jak z klocków lego postawi dom. Oczyma wyobraźni widziałam pokoje, kuchnię, ogród i dzieciaki, które po nim biegają, kiedy ja w spokoju będę piła sobie kawę. Mam wrażenie, że mrugnęłam oczami dwa razy i nie dość, że dzieciaki wyrosły mi ponad program, to jeszcze ja teleportowałam się do gotowego domu, z gotową kuchnią a w rękę ktoś włożył mi kubek gorącej kawy.

Ktokolwiek to zrobił, to wielkie dzięki, bo mamy to. Mamy dom. Niedoskonały i nieskończony, ale dokładnie ten, który widziałam w swojej wyobraźni. Z kabelkami wiszącymi z sufitu i  kartonami porozstawianymi po wszystkich kątach, i z taką ilością sprzątania, że czasem łapię się za głowę z myślą „i po co mi to było”, ale jesteśmy na swoim! Wooohooo! 🙂

Trochę, powiem szczerze, czuję się, jakbyśmy znów byli młodym małżeństwem, które wyruszyło z gniazda rodzinnego na swoje (pomińmy te dwa słodziaki 😉 i psa, i chomika… i rybki.) Wszystko jest nowe, nieznane, świeże, a i jeszcze w drogę dostaliśmy i wałówkę i prezenty. Jeszcze tylko podróży poślubnej brak 😉

Ostatnio zabrałam Was do naszej łazienki, więc dzisiaj chodźcie do kuchni, zabieram Was na kawkę, bo uwierzcie mi takiej, to już dawno nie piłyście! 🙂  W głowie mi się nie mieści, że jeszcze rok, no może dwa lata wstecz, należałam tylko do #teamherbata. I koniec. Kawa? No może następnym razem, a jak już to tylko taki słodki ulepek z bitą śmietaną. I czy to była rozpuszczalna, parzona, czy z ekspresu, w życiu nie znalazłabym różnicy.

A dziś… nie wiem, czy to starość, wyostrzenie zmysłu smaku, czy może inna magia… ale nie wyobrażam sobie poranka, dnia czy nawet wieczoru bez KAWY! Tak, to ona ratuje mnie, kiedy to Kajtuś postanawia, że dzień zaczniemy razem z kurami; to ona uspokaja mnie, kiedy Liwia po raz 1234213 kategorycznie odmawia uczesania się, bo tak i już; i to ona stawia mnie na nogi, kiedy po całej dniówce, trzeba jeszcze włączyć tryb „długi wieczór” i zająć się domem, pracą i wszystkim tym, czego nie zdążyłam zrobić, a być zrobione musi. Co ja Wam będę tłumaczyć, pewnie nie jedna z Was, bez solidnego wiaderka czarnego napoju, nie wyobraża sobie codzienności, prawda?:)

Przez te dwa lata nauczyłam się pić DOBRĄ KAWĘ. Aromatyczną, o delikatnym smaku i powalającym zapachu. Czasem czarną, caffe lungo, czasem lekkie cappuccino, a czasami obłędną macchiato. Nic, tylko za męża mieć baristę, prawda? 😉 Ale, że mam, kogo mam i do kuchni mu raczej dalej, niż bliżej, baristę zamknęłam sobie w pięknym opakowaniu- ekspresie do kawy Nivona CafeRomatica. Przepadłam.

To jeden z takich prezentów (zaraz po pralce ;)), bez którego człowiek, po kilku dniach używania, nie może sobie już wyobrazić dnia. Bo jak to być mogło, że rano gotowałam wodę na kawę, kiedy teraz pstryknięciem jednego palca, dostaję aromatyczny napój do ręki? Chcę ten ekspres pochwalić, bo sama wiem, z perspektywy ostatnich dni,  jak takie informacje znajdowane w internecie są przydatne.

Ten mój śliczny Barista in a Box, to Nivona CafeRomatica 769, tak jak widzicie w kolorze srebrnym, z czarnymi boczkami i dodatkami. Ja sobie dopasowałam go kolorystycznie do reszty domu, ale z tego co widziałam w ofercie marki są jeszcze inne kolory, m.in. biały czy czarny.

I powiem Wam, jest to małe cudo. W dosłownym tego słowa znaczeniu 🙂 Nie wiedziałam, że w moich czasach będzie można sobie zrobić kawę za pomocą aplikacji w telefonie. I tak, mam zainstalowaną appkę NivonaApp, wstaję rano, robię klik, schodzę do kuchni, a ona czeka. I nikt mi nie powie, że to magia! Mało tego, mam ustawioną, za pomocą funkcji Moja Kawa, sprecyzowaną dokładnie do moich potrzeb i upodobań kawusię: o takiej intensywności smaku, aromacie i wielkości, jakich potrzebuję. I on wie, co zrobić, kiedy kliknę Moja Kawa, nie pyta. On po prostu wie! 🙂

Najważniejszym atutem ekspresu jest System Aroma Balance. Choć nie. Stop. Atuty są dwa: wspomniany system parzenia kawy i to, że ekspres jest praktycznie bezszelestny, cichutki i nie obudzi mi nikogo, dopóki nie dopiję kawy do końca. 🙂 Wracając do Aroma Balance- z tych samych ziaren możemy uzyskać trzy rodzaje intensywności smaku i aromatu kawy: intensywny– mocny, w którym czuć wyraźną gorycz kawy, dynamiczny– przyjemny, lekko kwaskowaty, owocowy smak i stały-pełna, lekko cierpka, słodko-gorzka nuta.

I niemniej ważne, nie będę ukrywać- wygląd. Ekspres jest po prostu śliczny, delikatny, nowoczesny. Kubeczek, kiedy robimy kawę jest podświetlony. Wyświetlacz jest duży, intuicyjny, nie tylko pokazuje nazwę kawy, ale także rysuneczek tego, jak napój będzie wyglądał. Śmiejcie się, ale kiedy zobaczyłam, że macchiato będzie tak piękne, trzywarstwowe, od razu poleciałam po nowe kubki, żeby nacieszyć oczy! 🙂

Tyle z teorii, czas na kawę. A ulubione mam dwie: caffe lungo o poranku i wspomniane wcześniej macchiato w ciągu dnia.

Caffe lungo, to dłuuuga kawa, takie rozciągnięte espresso, z większą ilością wody. Jest parzona nieco dłużej, niż tradycyjne espresso, przez co jest odrobinę słabsze. Ja lubię pić kawę długo- rozkoszować się. I to jest właśnie to, czego trzeba mi rano: energetyzujący kop kawy, który trwa i trwa, i trwa!

Natomiast latte macchiato, jest po to, by się rozkoszować. Olbrzymia ilość spienionego mleka, mlecznej pianki z dodatkiem espresso. Ach, zapomniałam wspomnieć, ekspres ma dodatkową funkcję spieniania mleka, OneTouch Spumatore, a wszystko dzieje się „w urządzeniu”. Nie muszę oddzielnie spieniać mleka, tylko za pomocą wężyka, mleko wpływa do środka, tam jest spieniane i tadam, robi się pianka.

Wiecie, jaka jest moja ulubiona kawa? Każda wypita we własnym domu- z mężem podkradającym kawałek ciasta, z ploteczkami z córą i ze zdziwionym bobasem,
którego interesuje wszystko od ziarenka, po gotowy napój. Tak, taka kawa jest naj!

A wiecie, co jest najlepsze w tym wszystkim? To, że mój mąż nie pije kawy! Więc kto ma ekspres? Jaaaaaa! 🙂 Dobra, mogę się ewentualnie podzielić pianką z mleka 😉 To co, kto wpada na kawkę? 🙂

4

 

  • http://www.magdam.com.pl Magda M. blog

    My już mieszkamy siódmy miesiąc i ciągle kable wisza z sufitu haha 🙂 Super foty, jak zwykle 🙂 ślicznie Ci w zieleni

  • La Mamma

    Ja za kawą nigdy nie przepadałam. Cudnie na Was patrzeć!

  • http://jagatoja.blogspot.com Jaga A

    Uwielbiam ten moment przeprowadzki i totalnego chaosu 🙂 i też nie wyobrażam sobie rozpoczęcia dnia bez kawy

  • Zosia El

    pięknie tu u Was <3

  • http://judomama.pl Judomama

    Jak czysto!! I to przy dwójce dzieci – szacunek 😉

  • Ewa Wróblewska

    Sesja w kuchni nawet cailkiem udana 😊

  • Agnieszka Ciemińska

    Masz szczęście i całkowicie zdajesz sobie z tego sprawe, dom, bobasek, mała panienka, kochający mąż. Witaj w klubie. Pioekne , kadry, emanuje z nich radość codziennego dnia. Chcę taki ekspres!!

  • http://www.mamacarla.pl MamaCarla

    Uwielbiam kawę! Przepiękne, klimatyczne zdjęcia 🙂 Nie ma to jak własne miejsce na ziemi 🙂