Ukryte piękno – recenzja

ukryte piękno recenzja opinie muzyka soundtrack collateral beauty

Muszę przyznać, że jestem wybredna, jeżeli chodzi o obsadę aktorską w filmach i mój mąż ma naprawdę ze mną przekichane. Jeżeli jakiś aktor nie spodobał mi się w filmie, to bardzo ciężko mnie przekonać, bym pooglądała następne dzieło z jego udziałem. Zazwyczaj jest nie i koniec. 

Z okazji naszej czwartej rocznicy ślubu, mój mąż postanowił, że zabierze mnie do kina, najemy się popcornu i spędzimy miło dzień. Bosko. Nie wspomniał tylko, że głównym bohaterem filmu, będzie Will Smith, za którym, mówiąc delikatnie, nie przepadam. Oczywiście ja, jak to ja, musiałam się namarudzić, nagadać, że co to za film, że lepszego nie mógł wybrać… generalnie gorzej było by tylko, gdyby to był Smith w kosmosie. Nie przeżyłabym tej rocznicy 🙂 Albo mąż…

Tak bardzo się pomyliłam! Ukryte piękno, to jeden z piękniejszych filmów, jakie widziałam ostatnimi czasy. Podejrzewam, że największy wpływ na odbiór filmu miało to, że jestem mamą i doskonale mogłam się  wczuć w atmosferę, ale biorąc pod uwagę, że cała sala cicho pochlipywała, myślę, że za serce ścisnął nie tylko rodziców.

Film o miłości, o tęsknocie, o nienawiści i o życiu po stracie największego skarbu – dziecka. Poruszający od pierwszej minuty, poruszający najtrudniejszy temat, o którym nikt z nas nie chce słyszeć, a nawet myśleć. W dodatku z niesamowitą muzyką. Jako, że ja jestem kiepską recenzentką, więcej przenoszę emocji, niż faktów, mój mąż się tym zajął i opisał dla Was film. Miłego czytania!

UKRYTE PIĘKNO oczami mojego męża: 

Już widząc zwiastun, wiedziałem, że będzie to obraz niezwykły i nie myliłem się. Miałem jednak pewne wątpliwości co do gry aktorskiej Willa Smitha ponieważ przez ostatnie lata nie było zbyt wielu okazji na obejrzenia go w porządnej produkcji. Miałem również cały czas obraz jego beznadziejnej roli w „1000 lat po ziemi”, która jak cały film zresztą, była katastrofą.

Jednak już po 10 minutach „Ukrytego piękna” wiedziałem, że to jeden z lepszych filmów, jakie widziałem w ostatnich latach. Piękna i świetnie dobrana do obrazu muzyka, specyficzne stonowane kolory i Will Smith w najlepszej możliwej formie aktorskiej, który skutecznie dzięki temu zatarł w mojej głowie negatywną opinię na swój temat. Jestem szczęśliwy, że obok głównego bohatera mogłem zobaczyć również role kilku wspaniałych aktorów, których uwielbiam: Kate Winslet, Edward Norton i niezniszczalna Helen Mirren. Oni również dołożyli filmowi jakości swoją obecnością i świetnymi rolami.

Historia smutna, przepełniona bólem ojca, który nie może się pogodzić ze stratą swojego sensu życia, swojej ukochanej córki. Przez cały film można wręcz dotknąć jego bólu, który ściska żołądek i zmusza do płaczu przez całe półtorej godziny. Naprawdę, jeszcze nigdy nie zaznałem tak grobowej ciszy w Sali kinowej, na żadnym filmie. Wszyscy widzowie siedzieli tak cicho i w skupieniu przeżywali losy zrezygnowanego Howarda. Ciągle, z całej Sali dobiegały odgłosy płaczu. Rewelacyjny scenariusz i wszystko opowiedziane niezwykle realnie, a fabuła wcale nie jest taka oczywista jak się nam czasem wydaje, to wszystko złożyło się na ponadprzeciętne wrażenia jakich wszyscy doznaliśmy.

Ukryte piękno to przepiękna opowieść o wielkiej miłości, bezlitosnej śmierci oraz czasie, który po stracie bliskiej osoby przemija bardzo powoli i wydaje się, że bez sensu. Ale ta historia ma też oddźwięk pozytywny, pokazujący jak ważna w takich chwilach jest obecność i wsparcie przyjaciół, choć tutaj okazali to wsparcie w trochę dziwny i niekonwencjonalny sposób, z początku samolubny, a jednak zmieniający życie Howarda po raz kolejny.

Wspaniały film, który polecam z całego serca i z pełnym przekonaniem, że będziecie nim zachwyceni. Jeśli więc nie boicie się bardzo silnych emocji w trakcie seansu i nie wstydzicie się płakać przy innych, maszerujcie czym prędzej do kina! 😉 WARTO!!

Oficjalny zwiastun filmu Ukryte piękno