Ting- mówiący długopis, a może czarodziejska różdżka?

Nie wiem, kogo bardziej cieszą wszelkie nowinki technologiczne: nasze dziecko, czy może nas 🙂 Przy każdej możliwej okazji wracamy do czasów dzieciństwa i bawimy się rzeczami, o których marzyliśmy dawno, dawno temu za górami, za lasami… 😉

Chodzące i mówiące  lalki, samochody zdalnie sterowane, klocki w różnych kształtach i kolorach, magiczne jednorożce, milion kolorowych książek- to, co dzisiaj dzieci mają na wyciągnięcie ręki, przecież dla nas kiedyś było ledwo dostępne. Choć i tak, moje pokolenie – trzydziestolatków, nie miało już tak najgorzej, bo zabawki już prawie, ale to prawie były.

Czasami wydaje mi się, że żadna zabawka, żaden wynalazek mnie nie zadziwi, i że widziałam już wszystko. Nic bardziej mylnego! Są jeszcze takie nowości, o których filozofom się nie śniło, a co dopiero zwykłej mamie!

Jedną z takich magicznych rzeczy, mamy okazję używać i testować od dłuższego czasu. TING- mówiący długopis. I nie, nie taki, który wydaje byle jakie dźwięki, ale taki, który czyta, opowiada, naśladuje, a przede wszystkim uczy- języka angielskiego.

Kilkanaście (o nie, kilkadziesiąt!) lat temu, kiedy ja zaczynałam swoją edukację, angielski jako taki zaczynał się w zerówce. Były zabawy, rymowanki, pierwsze słówka. Dziś obserwuję, że coraz mniejsze dzieci potrafią rozmawiać w obcym języku, a dużo z nich jest od małego wychowywana w dwujęzycznych rodzinach.

Udowodnione jest naukowo, że mózg dziecięcy jest chłonny, jak gąbka i to najlepszy czas na przyswajanie wiedzy. Poprzez ciągłe dostarczanie nowych informacji, stymulujemy pracę mózgu, a co za tym idzie jego rozwój, dlatego dzieciaki do 7 roku życia są w stanie w bardzo krótkim czasie nauczyć się perfekcyjnie języków obcych. To zaowocuje w przyszłości, ponieważ maluchy będą zapoznane i osłuchane z językiem.

Sami widzicie, jesteśmy dosłownie otoczeni przez angielskie słówka, zwroty, które wkradły się w każde możliwe miejsce. To podstawa, bez której ciężko sobie wyobrazić funkcjonowanie. Znając angielski dogadamy się z każdym i dzięki temu,  świat mamy na wyciągnięcie ręki: możemy podróżować, poznawać ludzi z każdego zakątka ziemi, buszować po internecie, czytać co tylko nam się podoba, bo nie ogranicza nas bariera językowa.

Dlatego tak dobrą rzeczą są wszelakie pomoce, które wprowadzają dzieciaki w obce języki.

Co to jest TING?

Ting, to mówiący długopis, który po przyłożeniu do specjalnego miejsca w książce, czyta. Dosłownie ją ożywiając. To połączenie nowoczesności z tradycyjnym czytaniem książek. Dzięki niemu książka nabiera kolejnego wymiaru- możemy usłyszeć ryk lwa, śpiew ptaków, ale przede wszystkim, do czego jeszcze nawiążę, usłyszeć, jak poprawnie wymawiać słowa w obcym języku, z zachowaniem prawidłowej wymowy i akcentu.

Jak działa TING?

Po zakupie długopisu najważniejszą rzeczą jest, by go naładować, podłączając do komputera. Zabawka nie wymaga baterii, wystarczy godzinne ładowanie, by spokojnie służył przez długi czas. Następnie na komputerze instalujemy oprogramowanie do urządzenia, by tam móc zapisywać całą bazę danych z naszych książek. Po typowo technicznych aspektach, przechodzimy do prawdziwej magii!

Aktywujemy jednym przyłożeniem długopisu książkę i możemy dać się porwać! Od tego momentu, na każdej kolejnej kartce, w zależności od tego, gdzie przyłożymy długopis czeka nas inna historia, zadanie, czy dźwięk.

Jakie książki można wybrać?

Do tej pory na runku pojawiło się bardzo dużo książek w języku polskim z serii Discoveria. Między innymi „Poznaję zwierzęta w zoo”,„Odkrywam i poznaję świat”, „Fascynujący świat dinozaurów”, „Poznaję zegar”, „Poznaję życie na wsi”, czy „Moje ciało”. Ja jednak chciałabym Wam pokazać i skupić się na książkach, które uczą języka angielskiego.

My mamy z w domu książkę dla dzieci z serii „What a Day” czytając którą dziecko wspólnie z bohaterami uczestnicząc w różnych przygodach, słuchając wszystkiego w języku angielskim, co wpływa na naturalne osłuchanie się z językiem. Działa zupełnie intuicyjnie- przyciskając flagę Polską, mamy słówka po polsku, angielską- po angielsku.

Ting,  dzięki efektom dźwiękowym spójnym z treścią historyjki pokazuje użycie właściwych zwrotów czy słów w konkretnej sytuacji. Dzieci, dzięki temu, że aktywnie uczestniczą w przygodach bohaterów w naturalny sposób odczuwają potrzebę komunikowania się właśnie po angielsku. Zadają pytania, odpowiadają na nie i powtarzają nowe zwroty. Do utrwalania wszystkiego wykorzystane są piosenki, rymowanki, zagadki, a wiadomo, że najlepsza nauka to ta przez zabawę 🙂

 

Dodatkowe pomoce- flashcards.

Flashcards, czyli takie małe plansze, karteczki, to zestawy 24 kart z obrazkami po jednej stronie, a słowami po drugiej. Do wyboru jest kilka różnych opracowań. My mamy   „Things i Like” (to co lubię)  Zakres słownictwa : zabawki, mebelki, owoce, a także „Animals” (zwierzęta). Zabawa to nic innego, jak popularne fiszki.

Każdy zestaw to więcej niż 100 nagrań oraz instrukcje do tego, jak przy nich wykorzystać długopis TING.

Dla kogo jest długopis Ting?

Śmiało mogę powiedzieć, że dla każdego- zarówno dzieci, jak i dorosłych, którzy języka nie znają, a poznać chcą 🙂 To uzupełnienie nauki przedszkolnej, dodat~kowe osłuchanie z językiem, no i przede wszystkim fajna zabawa!

 

  • https://mynio.pl/jak-zrobic-trafiony-prezent-ktory-ucieszy-poznaj-tajemnice-obdarowywania Mynio.pl

    Bardzo fajna zabawka choć oprócz zabawy sporo tu edukacji. Fajny sposób na samodzielną zabawę. Zastanawiam się nad zakupem takiego zestawu na urodziny 🙂

    • http://www.kamperki.com Monika Kampczyk

      więcej bym powiedziała nawet edukacji, niż zabawy 🙂

  • Justyna Lis

    Haha, czasem żałuję, że nie jestem dzieckiem tych lat! 😀

    • http://www.kamperki.com Monika Kampczyk

      prawda?

  • http://zdrowonajedzeni.pl/ Justyna www.zdrowonajedzeni.pl

    W zeszłym roku zetknęłam się z tym długopisem i też byłam zaskoczona… czego to ludzie nie wymyślą! Nic tylko kupować i się bawić 😍

    • http://www.kamperki.com Monika Kampczyk

      Dokładnie 🙂

  • Olga Dąbrowska

    Za moich czasów takie zabawki były nie do pomyślenia…

    • http://www.kamperki.com Monika Kampczyk

      nawet nikomu się nie śniło, że takie będą 🙂

  • https://www.wesellerka.pl wesellerka

    Widziałam te zestawy w Empiku. Wszystko pięknie, tylko trochę cena odstrasza, nie uważasz?

    • http://www.kamperki.com Monika Kampczyk

      Koszt długopisu to około 160 zł, ale tak naprawdę ponosimy go raz- później dokupuje się książki za około 35 zł.
      Myślę, że jak za inteligentne urządzenie elektroniczne, jest to cena ok 🙂

    • http://sexyflr.website/ bprakash

      wesellerka briefly

      • http://www.id479743.sexysv.website charlesmlong

        bprakash gg

    • http://sexyeu.website/ bettycustersatterfield

      wesellerka yes but

  • Monix

    Szkoda, że kiedyś nie bylo takich pomocy naukowych 🙂

  • http://www.babskiblues.pl/ Babski Blues

    Bardzo fajnie wyglądają te zestawy, ciekawa jestem czy maluchy bawią się nimi

    • http://www.kamperki.com Monika Kampczyk

      mogę odpowiedzieć za swoje: 5 latka jest ciekawska, sprawdza każdy „mówiący” punkt, chętnie powtarza za lektorem, a 8 miesięczniak ma ochotę ten długopis zjeść i zagryźć książką ;))

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Mamy kilka podobnych zestawòw od innych marek – ale ten też prezentuje się bardzo ciekawie i zachęcająco.