Rzeczy, które absolutnie musisz wziąć na wakacje!

Wyjazd na wymarzone i wyczekiwane wakacje, to niewątpliwie ekscytacja dla całej rodziny. Dzieci piszczą, bo będą baseny, tatuś piszczy, bo boi się, że samolot może jednak mieć jakąś awarię i mama piszczy… bo ktoś to całe towarzystwo musi ogarnąć przed, w trakcie i po wyjeździe 😉

To były nasze pierwsze wakacje, na które lecieliśmy samolotem, na dodatek we czwórkę, więc nie da się ukryć: dla mnie spakowanie towarzystwa na tydzień czasu w dwie walizki, było nie lada wyzwaniem. Choć wydaje się być to niewielkim problemem, to w porównaniu do samochodu, do którego w podróż można wrzucić absolutnie wszystko, walizki przyjmą zaledwie skromne kilkanaście kilogramów upchane w kilkudziesięciu centymetrach kwadratowych. I tu się robi malusi, malusieńki problem logistyczny. Ale że nie ma rzeczy, których nie może rozwiązać MAMA, tak i w tym przypadku nieskromnie przyznam, że dałam radę!

Chciałam Wam dzisiaj poradzić, podpowiedzieć i przypomnieć o kilku rzeczach, które sprawdziły mi się idealnie, a które warto, a nawet trzeba mieć ze sobą w podróży- zwłaszcza kiedy kompanami wycieczki są dzieciaki!

Listy wakacyjne robi chyba każdy przed wyjazdem. Najpotrzebniejsze leki, pierwsza pomoc, kosmetyki, szczoteczki do zębów, ubrania czy zabawki, to taka oczywista oczywistość i rzeczy, o których każdy pamięta.

Olejki do opalania i kremy po opalaniu

To jest absolutny must have a nawet i obowiązek, żeby skórę dzieci, ale i swoją chronić przed promieniami słonecznymi. Dobre filtry to podstawa! Absolutna konieczność przy plażowaniu, basenach, ale też przy zwykłych spacerach i zabawie na świeżym powietrzu. Dzieciaki stosują filtry SPF 50, mój mąż również, natomiast ja odrobinę niższe. Nie zmienia to jednak faktu, że wszyscy, jak jeden, smarujemy się kilka razy dziennie. Filtr 50 chroni przed szerokim spektrum promieniowania słonecznego i przy dziecięcej, delikatnej i skłonnej do podrażnień skórce, spełnia swoją funkcję w 100%.

Ważne jednak jest to, żeby również po opalaniu, czy przebywaniu na słońcu, stosować przeznaczone na ten czas kremy po opalaniu. Takie kremy mają właściwości intensywnie nawilżające, koją i regenerują skórę, delikatnie się wchłaniają i pozostawiają uczucie długiej świeżości. Ich konsystencja zazwyczaj jest lekka i łatwo się nakładają.  Dzięki nim unikniemy podrażnień, wysychania i pęknięć.

Nakrycia głowy + nakrycia głowy do pływania

W ciepłych krajach, słońca daje się we znaki nawet wtedy, gdy pozornie ukryte jest za chmurami. Dlatego tak ważne jest noszenie ochronnej czapki czy kapelusza- zwłaszcza przez dzieciaki. Ważne jest to, żeby także podczas zabaw w wodzie, basenie, czy na wodnych placach zabaw, coś na główce było. Jako, że czapka czy kapelusz mogą spaść, dobrze jest zabrać ze sobą bawełniane chustki, czy to na gumkach, czy wiązane. Nie spadną one podczas pływania, nurkowania, czy zjeżdżania w rurach wodnych, szybko schną, gdyż zazwyczaj wykonane są z lekkich materiałów, a ochronią główkę przed mocnym słońcem 🙂

Ręczniki kąpielowe z kapturem

Kilka dni przed wylotem, na ostatnich zakupach, wpadły mi w oko ręczniki dla dzieciaków w formie poncho- narzutka z kapturem. Podeszłam jednak do nich bardzo sceptycznie i z pytaniem: czy na pewno przydadzą nam się one w tak ciepłym miejscu? I na całe szczęście zdecydowałam się na zakup, który okazał się być jednym z bardziej trafionych.

Ciepło było, to prawda, ale były momenty, w których wiatr wiejący od morza, dawał się we znaki, a w parze z ziemną wodą basenową powodował, że dzieciaki trzęsły się, jak galaretki. A, że są tylko dziećmi, nie było mowy o owinięciu się ręcznikiem i siedzeniu na leżaku, aż do momentu ogrzania. Dlatego te ręczniki, jak nic zdały egzamin- raz zarzucone na plecy, z kapturkiem na głowie, przez kilkanaście minut spełniały swoją funkcję- susząc i ogrzewając zmarznięte ciałka! A jak dobrze się w takim ręczniczku, pod palemkami, spało! 🙂

Płyn do higieny intymnej

To jest temat który spotkał się z wielkim zainteresowanie,  o czym przekonałam się już przed wylotem, kiedy na naszym instagramie pokazałam Wam, że w naszym domu, zarówno ja, jak i moja córka stosujemy płyny do higieny intymnej. Ja, dla dorosłych kobiet, natomiast Liwia specjalną linię dostosowaną do dziewczynek w jej wieku. Strefy intymne dziewczynek i nas, dorosłych kobiet różnią się od siebie.  Naskórek dziecięcy jest bardziej wrażliwy  i podatny na czynniki zewnętrzne, stąd wiosną podjęłam decyzję o wprowadzeniu do codziennej toalety córki, żelu do higieny intymnej. Co miało na to wpływ? Basen! Liwia od ponad roku systematycznie chodzi na zajęcia nauki pływania, a wiadomo, na basenach czyhają przeróżne ciekawostki, chętne do tego. by w zdrowiu coś namieszać 😉

Pakując się na wakacje, byłam przekonana na 100%, że to jeden z tych kosmetyków, które muszę zabrać ze sobą- czekał na nas tydzień zabaw na basenie, tydzień biegania w mokrym stroju i tydzień pływania w morzu i siadania na piasku. Wszystkie te czynniki, to ryzyko podrażnienia delikatnych stref,a tego, z doświadczenia, chciałam bardzo, ale to bardzo uniknąć!

Napiszę Wam dwa słowa, bo choć jest to temat rzadko poruszany, to jednak niezwykle ważny dla mam dziewczynek. Kosmetyk, który mamy w domu to Iladian, linia stworzona dla dzieci od 3 roku życia. Są one znacznie łagodniejsze, niż te produkowane dla dorosłych kobiet. Żele, które kupujemy dla siebie, czyli  dla kobiet dorosłych, mogą zawierać wyciągi owocowe, a te u dzieci mogą wywołać alergię i podrażnienia. Stosując taki żel możemy zrobić więcej szkody niż pożytku. Ważne jest aby używać płynu  z pH dostosowanym dla dziecięcej skóry. U dzieciaków do ciała używamy kosmetyków dedykowanych dla dzieci, to strefy intymne też powinny być pielęgnowane przeznaczonymi dla nich kosmetykami. Ten, który mamy my, jest bardzo lekki, nie zawiera parabenów, SLS, a wykonany jest z naturalnych składników, takich które wzmacniają odporność, jak olej z owsa, alantoiny i bisabolol, które regenerują podrażnioną skórkę, koją i łagodzą.  W okresie wakacyjnym dla mnie to niezwykle ważne, kiedy ochrona i pielęgnacja musi być wzmożona.

Stroje kąpielowe to nie tylko czysta bawełna, nie ma się co oszukiwać, często to nylonowe, nieprzewiewne majteczki. Dodajmy do tego piasek z plaży, niechcianą bakterię w basenie i mamy gotowy przepis na „udane wakacje”.

Iladian dla dziewczynek uratował nas już wiosną, więc naturalnie pojechał i na wakacje. To przede wszystkim delikatna pielęgnacja stref intymnych, która też przekłada się na naukę higieny, dbania o siebie i niejednokrotnie pierwszych rozmów o intymności. Pielęgnacja ciała jest niejako rytuałem w naszym i na pewno w wielu domach, wieczorną przyjemnością, czasem sam na sam z córką. I z jednej strony cieszę się, że uczy się, wie i rozumie, że trzeba o siebie dbać, jest zadowolona z samodzielnego mycia i pielęgnacji, a z d drugiej strony delikatnie smucę, jak ten czas leci, a moja dziewczynka niebawem zmieni się w prawdziwą kobietę 🙂

 

Plastry

Cóż tu się dużo rozpisywać… kolorowe plasterki mają w sobie jakąś tajemniczą siłę i moc, bo od razu po przyklejeniu okazuje się, że ból mija, nic nie piecze i zabawa może trwać bez końca. Przyzwyczaiłam się do tego, że opakowanie z plastrami mam zawsze przy sobie w torebce. Właściwie to przyzwyczaiła mnie do tego Liwia, która ma niezwykły dar przyciągania do ziemi do kolan 😉 Nie wiem, czym to jest spowodowane, może tym, że nieustannie biega i nie zna słowa „wolniej”… hmmm? 🙂 A tak poważnie, wodoodporne plastry to kolejna z ważnych rzeczy, jaką warto wrzucić do wakacyjnej walizki. Przed wszystkim dzieciaków nie uchronimy, a śliskie kafelki na basenie, kamyki na placach zabaw, czy po prostu chodniki, które zakrzywiają się wraz ze wzrostem ekscytacji wynikającej z wyjazdu, sprzyjają urazom. A kolanka, łokcie i inne części ciała, najlepiej i NAJSZYBCIEJ goją się, kiedy zakleimy je kolorowym plastrem!

Woda termalna w mgiełce

Wody termalnej używam w codziennej pielęgnacji, zarówno u dzieciaków, jak i po zrobieniu demakijażu. Ale w upały, kiedy temperatura sięga naprawdę wysoko, taka mgiełka jest  idealną opcją na orzeźwienie i ochłodzenie ciała. Przede wszystkim delikatnie nawilża przesuszoną skórę, ale też kojąco wpływa na wszelakie podrażnienia, zwłaszcza te, wywołane przez słoneczko. Na wakacje produkt idealny!!

 

  • http://ladymamma.pl ladymamma.pl

    Lubię takie przydatne wpisy! 😉 zazwyczaj zdarza mi się o czymś zapominać – a tu proszę piękna lista 😉

  • https://www.facebook.com/app_scoped_user_id/904726579574466/ Kinga Patrycja Wodecka

    Olejki i kremy warto zabierać, bo często za granicą są drogie. Na reczniki szkoda byłoby mi miejsca w walizce.

  • https://hooltayewpodrozy.blogspot.com Irena -hooltayewpodrozy

    Osobiście nie plażuje i szkoda mi na to czasu. Jednak kiedy się ma małe dzieci,czasami nie ma innego wyjścia. Krem chroniący przed promieniowaniem słonecznym kupuję zawsze na miejscu .Ręczników też nigdy nie zabieram, szkoda miejsca.Bardzo sprytnie uporałaś się z pakowaniem i wyborem potrzebnych rzeczy na wakacje.
    Pozdrawiam-)

  • Marta Lewandowska-Sobolewska

    Pakowanie to dla mnie zawsze ciężki temat, już powinnam zacząć o tym myśleć, bo do naszego wyjazdu tylko chwila…

  • http://tosimama.blogspot.com/ TosiMama

    My w tym roku jesteśmy w górach, więc ekwipunek nieco inny;)

  • http://matczynefanaberie.pl/ Małgorzata Śmiechowicz

    Mamy stałą listę wyjazdową w pliku 🙂 Obowiązkowo zawsze zabieramy coś do czytania

  • http://tamczytam.blogspot.com Karolina G.

    Dzieci nie mam, nad morze nie jeżdżę, ale niektóre z wymienionych przez Ciebie rzeczy przydadzą się również w górach 😉

    Pozdrawiam, http://tamczytam.blogspot.com/2019/07/zemsta-pachnie-wilkiem.html

  • https://klubkotajasna8.blogspot.com/ krystynabozenna

    Cóż słońce dla dzieci trzeba ostrożnie dawkować…
    Skutki mogą być tragiczne…

  • http://miye.eu/ Vicky / miye.eu

    Bardzo fajny poradnik. Zawsze się o czymś zapomni podczas pakowania 🙂