Przymierz się we wnętrzu!

Cześć, jestem Monika i lubię kupować. A wiecie, co lubię jeszcze bardziej? Mierzyć, wymyślać, wyobrażać sobie, jak by wyglądało to, czy tamto. Z ubraniami sprawa jest prosta, zamykam się sam na sam w przymierzalni, zabieram tonę rzeczy..i najpierw przez piętnaście minut ronię łzy, bo pasują tylko buty, a finalnie biorę jeszcze t-shirt na wypadek, gdybym jednak postanowiła schudnąć …Tak, kupowanie ubrań, dodatków, czy to dziecięcych czy damskich, a nawet męskich (nie dziękuj mężu, nie ma za co, ważne że dobrze wyglądasz;)) mam opanowane do perfekcji. Zwłaszcza zaraz po wypłacie…

Lubię też robić zakupy do domu, odnawiać wnętrza, malować, przestawiać i dodawać. Z resztą często też o tym piszę i miałyście okazję widzieć zmiany zarówno u Liwci w pokoju, tak jak i w mojej sypialni, którą teraz dopiero kocham nad życie. Kilku pomieszczeń jednak nie widziałyście i bardzo, ale to bardzo się zdziwicie, jak wygląda na przykład mój salon 🙂 Jest w połowie pusty! Od marca nasza kanapa ma nowego właściciela, a my z różnych powodów prowadzimy życie koczownicze i budujemy sobie w salonie bazę z kocy i poduszek! Może nie jest stylowo, ale jaki jest fun dla dziecka, że może biegać bez ograniczeń, przejechać na hulajnodze przez środek, a na wieczór zrobić namiot na środku pokoju i przed snem pooglądać ostatnią bajkę.

Nie mamy kanapy między innymi dlatego, że nie mogliśmy się zdecydować na nową. To znaczy ja mogłam, ale mój mąż był nieprzejednany, co do koloru, wzoru i wielkości. Z tą wielkością problem jest największy. Przyznać się muszę, że troszkę mi nie idzie  z ulokowaniem sobie gabarytów w wyobraźni, dlatego tym naszym sporom wcale się nie dziwię. Wydaje mi się, że na bank coś się zmieści, będzie wyglądać pięknie, a często się okazuje, że totalnie nie trafiłam z wymiarem… Pal licho, bo rzecz można do sklepu zwrócić, ale to „a nie mówiłem…” 😉 Wiecie same 😉 Kiedy wchodzi w grę planowanie przestrzenne, przyznać muszę, że jestem noga.

Ostatnio, dzięki temu, że moja sypialnia gościła na portalu Homebook.pl, miałam okazję sobie po nim wirtualnie pochodzić, porozglądać się. Asortyment sklepów znam już chyba na pamięć, inspiracji zapisałam milion i jeszcze trochę, ale wpadła mi w oko rzecz, której nigdzie (oprócz sklepów typowo odzieżowych) nie miałam okazji widzieć.  Przymierzalnia mebli! Totalnie odjechana aplikacja, w której możesz na podstawie zdjęcia swojego własnego pomieszczenia, dopasować meble i akcesoria do domu. Taki wirtualny asystent dla tych, którzy na przykład tak, jak ja, nie potrafią wrzucić dwumetrowej kanapy do wyobraźni, albo po prostu zastanawiają się, jaki kolor dobrać, by wszystko razem było spójne i cieszyło oko.

Wiecie, co robię od dwóch dni? Wirtualnie mebluje sobie każde pomieszczenie  w domu, zmieniam obrazki, dodaje to fotel, to kanapę, a tu sobie stół wrzucę, a tu doniczkę. Jakie to jest pomocne i jak bardzo utwierdza mnie w przekonaniu, że muszę wiele nauczyć się o łączeniu kolorów. Kiedy wydawało mi się, że coś za nic w świecie nie będzie pasowało, a tu się okazuje, że różowya kanapa byłaby spełnieniem moich marzeń i snów o wnętrzarskim niebie… 😉

 

Przymierz we wnętrzu – aplikacja, którą możecie ściągnąć na portalu Homebook.pl. Potrzebny Wam do tego tylko telefon i możecie bawić się w małego architekta. Polecam, bo przepadłam. Z resztą, zobaczcie sami moje wnętrzarskie wariacje 🙂

PS. jednak tęsknię za kanapą…

 

  • Barbara Biczysko

    przyjedź córuniu do mnie pomeblować 🙂 :*

  • Aneta Sączawa

    Bomba akurat sie przyda w nie bardzo odległej przyszłości 🙂 ps. Sypialnie macie piękna ☺️

  • Lady Shepard

    No no, jak mi wybudują ścianki działowe w mieszkaniu i będę mogła w końcu to zobaczyć, to apka będzie jak znalazł 🙂