Projekt: łazienka na górze- efekt noo praaawie końcowy

Na początku był chaos! Dosłownie. I ten psychiczny, który powstawał i kłębił się w mojej głowie, i ten jak najbardziej fizyczny, który dział się na budowie naszego domu. Innego słowa na to znaleźć nie potrafię- chaos i totalna rewolucja. Kto przeżył remont, czy budowę domu, ten wie, że kolorowe są tylko wizualizacje, a cała reszta to niejednokrotnie czarna… hmm dziura. Budowanie, burzenie, zmiany, przemyślenia, kłótnie, godzenia, układanie, kucie, malowanie i przemalowywanie- to wszystko było na porządku dziennym w moim życiu. W międzyczasie ciąża, drugie dziecko, burza hormonów, wzloty i upadki. Ale, pewnie się domyślacie, co teraz napiszę… BYŁO WARTO!

W całym tym popłochu powstawał nasz dom, cegła po cegle, kafla po kafli, farba po farbie i panel po panelu. Zbudowaliśmy nasze miejsce, azyl dla rodziny- DOM. Mały, biały, z szarym dachem, dokładnie taki, jaki kiedyś przed laty sobie wymarzyłam. ZBUDOWALIŚMY DOM!

Z każdym pomieszczeniem moje serce biło chyba głośniej, a już na pewno tak mocno, by zagłuszyć wszelakie kłótnie i nerwy, które pojawiały się w międzyczasie. I nie, nie uwierzę, jak ktoś mi powie, że budowa przebiegła u niego bezproblemowo, bo tak się nie da. Nie da i kropka. Pokoje, jak to pokoje, na ten moment są puste i się urządzają, ale w fazie projektowania było pewne, że trzeba określić kolory, a na meble i dodatki przyjdzie czas później. Najważniejsze na tamtym etapie, kiedy panowaliśmy pomieszczenia, dla mnie były łazienki i kuchnia. Od mojego projektu, wizualizacji zależało wszystko- rozmieszczenie gniazdek, kontaktów, lamp, luster, kafli, armatury i sprzętów. Wszystko musiało mieć swoje miejsce już od początku. Uwierzcie mi, to było dla mnie największe wyzwanie, by zaplanować łazienki tak, żeby połączyły gusta dwóch osób, były funkcjonalne, dostosowane do potrzeb całej naszej rodziny, a jednocześnie tak uniwersalne kolorystycznie, by zaspokoić moje potrzeby domorosłego dekoratora wnętrz. Nieskromnie powiem, jestem bardzo, ale to bardzo z siebie dumna!! Nie myślcie, że uważam, że jest idealnie, bo nie jest i wiele ku temu brakuje, mało tego, w międzyczasie popełniłam dużo błędów, których teraz bym uniknęła… ale jak to się mówi, przy drugim domu będzie łatwiej 😉

Lustro powiesiłam za wysoko, będziemy zmieniać. Kable od lampek już poprawialiśmy, bo były wyciągnięte zupełnie nie tam, gdzie trzeba. Wannę obudowała bym zupełnie inną kaflą. Drzwi od prysznica usytuowała z drugiej strony. Wydaje się, że to kilka drobiazgów, ale dopiero teraz, kiedy wszystko stoi i czeka na nas, ja zauważam te mankamenty.

Są jednak rzeczy, których absolutnie bym nie zmieniła, które w 100% spełniają moje oczekiwanie, i które, gdybym miała wybierać jeszcze raz, na bank pojawiły by się w tej łazience- kafle i armatura.

W pierwszym wpisie, dotyczącym łazienki na górze (tutaj!) pokazywałam Wam na planszach, jak mniej więcej będzie wyglądać łazienka, jakie dodatki, armatura, jakie kafle i kolory. Nawet nie wiecie, jak to wszystko się zmieniło. Ok, może nie totalnie cała koncepcja, ale układ kafli i kolory ścian, na pewno.

Często zasypujecie mnie pytaniami o zdjęcia i porady odnośnie kafli, umywalek. O wannę, z ręką na sercu, dostałam chyba z 30 zapytań, biegałam z centymetrem i aparatem, żeby troszkę ułatwić Wam zakupy. Dlatego postanowiłam, że Wam pokażę tę moją łazienkę, choć od razu uprzedzam: jeszcze nie jest skończona! Brakuje jeszcze mnóstwo rzeczy i dodatków! Z sufitu zwisają kable, czekają na lampki, na ścianach zawisną obrazy w ramkach, pod lustrem półki. Wiecie, że dopiero, kiedy pomieszkałam przez chwilę w domu, uświadomiłam sobie, że nie mamy tak ważnej rzeczy, jak uchwyt na papier toaletowy. Totalnie wypadł mi on z głowy!! Nie mówiąc już o braku wieszaczków, czy wszelakich produktów codziennego użytku. Mydła pod prysznicem też nie znajdziecie, bo dopiero to mydło kupić muszę :))

Przechodząc do konkretów…

Nadal uważam, że sercem domu jest łazienka, a znów jej sercem- WANNA! I powiem, bo mogę i…. bo pierwsza kąpiel już za mną :D- lepiej wybrać nie mogłam! Olbrzymia (190 cm),  wygodna, czysta i prosta forma- prostokątna wanna do zabudowy z serii VITA.  Spełnia wszystkie te funkcje, na których mi zależało i jest prześliczna, więc nic więcej mi do szczęścia nie będzie potrzebne w długie, zimowe wieczory! Mieścimy się do niej wszyscy, a już na pewno ta dwójka łobuzów 🙂 spokojnie może się kąpać, jeden z jednego końca, drugi z drugiego końca, bez piszczenia, że się wzajemnie ochlapali wodą 😉 Kto dzieci ma, ten wie, o czym mówię, prawda?

Nadal pałam wielką miłością do umywalek nablatowych. Zwyczajnie mi „imponują” soją wielkością i tym, że w kąciku z lustrem królują, wraz z bateriami. Umywalka, którą wybrałam ma bardzo prostą linię, cieniutkie krawędzie, wyjątkowy design- wpadła mi w oko od pierwszego wejrzenia, choć nie ukrywam, wtedy miałam problem, czy postawić na okrągły model Round,  lekko zaokrąglony Soft, a  prostokątny Square… Trzecia opcja (mój wybór: Umywalka nablatowa Square FINECERAMIC z powłoką MaxiCleanwraz z prostokątną wanną, stworzyła mi jednolitą całość, którą teraz na prawdę jestem zachwycona.

Tu nie mogę nie wspomnieć o misce WC, bo to rzecz ludzka, a w łazience być musi 🙂  Kolekcja Inspira to nie tylko umywalki, ale także właśnie miski WC i deski. Chciałam zachować jeden styl w armaturze, dlatego toaletę kupiliśmy z  tej samej kolekcji- Miska WC podwieszana Rimless Square. Żeby maksymalnie wykorzystać każdy centymetr łazienki, zdecydowałam się na podwieszaną miskę do WC, w zabudowie ze stelażem podtynkowym, po bokach którego powstanie dodatkowa drewniana zabudowa, pełniąca funkcję szafek. Tak, powstanie, bo to wszystko jeszcze przede mną, a razie w tym miejscu będzie sobie rósł kwiatek. A co!

W kolorze i modelach kafli nic się nie zmieniło od czasu moich planów. Zrealizowałam dokładnie taki zamysł, jaki sobie stworzyłam w głowie.

Szary- mój ukochany i niewychodzący z mody kolor.  Biały- jako idealna baza. Marmurek – jako pazur w całej stylizacji łazienki. To moja uniwersalna baza, którą bawiłam się  w całym domu, ponieważ i dolna łazienka i kuchnia są stworzone z wykorzystaniem tych kafli! I mega mi się podoba ta spójność!

Podłoga jest szara, a płytki ułożone w jodełkę (Equipe Alpstone kolor Cinder). Odcień tych płytek to taki kolorystyczny misz-masz, i uwierzcie mi, ukrywa każde, ale to każde możliwe zabrudzenie😉 Na ścianach położyliśmy duże, białe kafle, które optycznie powiększyły powierzchnię, natomiast w dekorze, czyli za lustrem i w prysznicu pojawi się płytka imitująca marmur. Z tym powiększeniem powierzchni, absolutnie nie żartuję! Jasne kolory sprawiły, że łazienka ma 20 m2 a nie 11 m2, jak zakładał projekt 😉 A przynajmniej tak mi się wydaje 😉

Przede mną jeszcze na prawdę sporo, sporo pracy, żeby cała łazienka miała „ręce i nogi”. Dodatki czekają i mnożą się w kąciku. Pisząc dla Was ten tekst uświadomiłam sobie, że jeszcze brakuje nam dywaników na podłogę i przede wszystkim naklejki na okno, żeby sąsiad nie podglądał, kiedy to moje SPA zostanie wreszcie na dobre uruchomione.

Jedno wiem na pewno: podoba mi się! I to bardzo, bardzo, bardzo!!! A to chyba najważniejsze, prawda? 🙂

Ps. Nie tylko mi. Wiele było kłótni i sporów, ale kiedy usłyszałam, że jest pięknie- od męża, uniosłam się nad ziemię. Tylko, powiedzcie mi, kiedy on się nauczy, że warto zaufać żonie, oszczędzić kłótni i dać wolną rękę? Ile siwych włosów by zaoszczędził 😉

 

  • http://www.magdam.com.pl Magda M. blog

    Piękna łazienka 😍😍😍

  • Gosia

    Pięknie to wyszło. Cudna łazienka

  • http://martynag.pl/ MartynaG.pl

    Płytki na podłodze to jakiś SZTOS! Wow!

  • http://bookendorfina.blogspot.com Bookendorfina Izabela Pycio

    Piękności łazienkowe, wiele pracy i wdrożenia kreatywnych pomysłów już za Wami, teraz tylko drobiazgi. 🙂

  • http://www.konfabula.pl/ Monika | Konfabula.pl

    Jeszcze trochę zostało, a już wygląda obłędnie!

  • http://tosimama.blogspot.com/ TosiMama

    Piękna podłoga! Jestem nią zachwycona!

  • Małgorzata Makowiejczuk

    A mogę się dowiedzieć z czego jest blat pod umywalkami? Piękny ☺