Projekt: elewacja domu

elewacja drewniana, deska elewacyjna, pomysly na elewacje, nowoczesna elewacja

Od kiedy pamiętam, moim marzeniem było posiadanie małego, białego domku. Kluczowym słowem jest tu kolor, biały, bo inny jakoś nigdy wcześniej, ani później nie wchodził w grę. Nie zaskoczę też Was w kwestii innych kolorów, bo tak, jak i we wnętrzu, tak na zewnątrz, bardzo dużą rolę odgrywa odcień szary, który mieszany jest z naturalnym drewnem. Na pewno Ci, którzy są tu ze mną od co najmniej roku, zdążyli przyzwyczaić się do tej, jakże, hmmm, szerokiej 😉 gamy barw, która pojawiła się w trakcie budowy naszego domu.

Od czego by tu dzisiaj zacząć? Może od tego, że po naprawdę dużej masie pytań i oczekiwań z Waszej strony, zdecydowałam się napisać kilka słów odnośnie elewacji naszego domu. Wiem, troszkę to trwa, ale budowa rządzi się swoimi prawami, pogoda dokłada wokół domu swoje trzy grosze, robiąc raz piękne zimowe krajobrazy, a raz błoto, które jeszcze trochę z nami zostanie, a które na zdjęciach trzeba by zamalować na zielono i poudawać przy tym, że mamy piękny ogródek 😉 A tak na prawdę, dopiero w ostatnim czasie pozbyłam się, wraz z moją pomocnicą Liwią, całego arsenału kafli, kafelek, worków i innych śmieci, które jeszcze gdzieś tam przy domu stały i burzyły mój ład i porządek.

Kolory elewacji

Największą wizytówką domu, jest jego elewacja. 100%! Tak, jak wcześniej wspominałam, ja wiedziałam, a mój mąż dowiedział się w późniejszym czasie i nawet za długo nie dyskutował ;), że podstawowym kolorem domu, będzie biały. Nie złamana biel, nie kość słoniowa, nie wpadająca też w ecru, to najbielsza z bieli, jaka dostępna jest na rynku. Uważam, że jest to wspaniała baza do dalszych działań i ewentualnego zdobienia domu kolorami stolarki, drzwi, czy elementów, takich jak deska elewacyjna (do której zaraz przejdę :)). Okna oraz rolety widzieliśmy, że na pewno będą szare, ale ilość szarości, jaka dostępna była u producenta, powiem szczerze, lekko nas przerosła. Z próbkami chodziłam przez kilka dni, mało tego w międzyczasie wpadłam na pomysł okien z jasnego dębu, ale te szybko wybiłam sobie z głowy, kiedy zobaczyłam… a to zaraz…! Stanęło więc na oknach antracytowych, roletach w tym samym odcieniu, a także drzwiach. Choć przy tych ostatnich walczyłam, jak lwica o mój wymarzony butelkowy zielony, ale wygrały względy finansowe- po prostu 🙂 Zapomniałam o dachu! Tu też pojawia się praktycznie ten sam odcień, co stolarki okiennej.

Mieliśmy więc połączenie dwóch barw: bieli oraz antracytu. Ale czegoś mi tu brakowało! Wiecie czego? Ciepła i przytulności, tego czegoś, co sprawi, że po pierwsze chętnie będę do domu wracać, a po drugie, zwyczajnie będę patrzeć na niego z zachwytem!

W moim wyobrażeniu, które później stało się rzeczywistością, samo połączenie tych kolorów było smutne, takie troszkę bez życia. Naoglądałam się wiele wizualizacji, a i też realizacji tego samego lub podobnego projektu, jak nasz i nigdzie na nich nie było tego, czego szukałam. Przeważał zimny kamień, w ciemnych, brązowych kolorach, a to na 100% nie było to.

Ja chciałam drewna! Ciepłego, prawdziwego odcienia, takiego drzewa prosto z lasu, z tartaku,  które jak dobrze włączysz wyobraźnię, to poczujesz żywicę nosem 🙂

I tu zaczął się malutki problem…

Materiały na elewację

… bo przecież, ja jestem tylko babą, a jak się na coś uprę to nie ma zmiłuj. Wymarzyłam sobie to drewno, ale jak się później okazało, wcale to marzenie nie było takie „super”. Swego czasu, przed budową, mieliśmy zwyczaj codziennego objazdu pobliskich miejscowości, ot tak, żeby pooglądać domy i nałapać inspiracji. Jak teraz sobie myślę, niejeden mógł wziąć nas za wariatów, złodziei, czy innych, bo ileż można jeździć tą samą trasą i dyskretnie patrzeć na domy? Mało tego, teraz dopiero wiem, jak to jest, kiedy przejeżdża któryś z kolei samochód i w okna patrzy, i patrzy, i patrzy, a potem ja patrzę, że na następny dom też patrzy… 😀

Wracając do meritum, podczas tych naszych wycieczek „domoznawczych”, naoglądałam się wyblakłych, powyginanych desek, nasłuchałam się od znajomych, że nigdy więcej, że konserwacja, że się niszczą, że nie wyrabiają finansowo. Brutalne realia, które mówią wprost: o naturalne drewno trzeba nadnaturalnie dbać.

I co tu zrobić? Kiedy tak bardzo się chce coś mieć, a kiedy to „coś” zaczyna mieć tak wiele wad, że oddala się od nas mimowolnie? SZUKAĆ CZEGOŚ LEPSZEGO!

Deska elewacyjna dekoracyjna

I szukałam. Inspiracji, zdjęć, portali o domach, forum o budowie- przeglądnęłam tonę materiału i finalnie zdecydowaliśmy się na zastosowanie Dekoracyjnej Deski Elewacyjnej. Tak na prawdę, to właśnie te części elewacji, stanowią jej najważniejszą i w mojej opinii, najpiękniejszą część domu.

Wybraliśmy Dekoracyjną Deskę Elewacyjną, tzw. okładzinę ścienną, marki Wolszon, która imituje drewno praktycznie idealnie odwzorowując jego strukturę i kolor. Ma natomiast o wiele więcej zalet, takich czysto użytkowych.

Po pierwsze ten typ deski elewacyjnej wykonany jest z bardzo plastycznej masy, która nie ulega odkształceniom, kiedy jest już użyta na elewacji. Jest odporna na warunki atmosferyczne, w przeciwieństwie do drewna, które należy chronić przed opadami, a nawet przed wodą, która odbija się od ziemi, a to dlatego, że naturalne drewno nią nasiąknie. Deska elewacyjna nie ulega wyblaknięciu pod wpływem działania promieni słonecznych.

Po drugie, nie trzeba jej konserwować– raz nałożona służy przez wiele lat, pozostając praktycznie bezobsługową. Można ją myć, tak jak każdy inny materiał na elewacji, nawet przy użyciu myjek ciśnieniowych.

Po trzecie, łatwość montażu. Deskę elewacyjną nakłada się przy użyciu kleju. W związku z czym nie ma konieczności użycia śrub, gwoździ, czy stawiania specjalnego stelaża pod instalację.

Zwróćcie na to uwagę: Wysyłałam zapytania o próbki i wycenę do wielu firm, więc mamy porównanie w jakości oferowanych materiałów. Marka Wolszon, ma produkt klasy premium. Deski wykonane są w najwyższej jakości i zdecydowanie górują nad konkurencją. Miałam w domu również próbki innych firm, które rozpadały się w rękach, nie wyobrażam sobie, jak zachowywały by się na ścianie domu…

Deska elewacyjna- kolor i rozmiar, który wybraliśmy

W ofercie firmy Wolszon, u której zamawialiśmy naszą deskę, znalazłam kilkanaście kolorów wybarwień. Od jasnych, po naprawdę ciemne. Jak Wam już kiedyś wspominałam, wcale z tym kolorem tak łatwo nie było, bo ciągle szukałam tego jedynego! Dzięki uprzejmości firmy i przymykania oka na moje wybrzydzanie 😉 znalazłam moją ukochaną SOSNĘ w kolorze nr 4 (S4). Choć początkowo zdecydowałam się na dąb, dlatego też nie chciałam dębowych okien… Ale udało się wymarzony kolor przenieść na strukturę sosny, przez co wyszedł ideał!

Deski są produkowane w jednej długości 200 cm i takie przychodzą w paczce, możemy jednak wybrać spośród dwóch szerokości: 12,5 cm i 16 cm. My zdecydowaliśmy się na 16 cm.

Zwróćcie na to uwagę: Zamawiając deskę elewacyjną w firmie Wolszon, przychodzi cały komplet- deska, klej i wybrany przez nas kolor do malowania. Cały komplet, czyli wszystko to, co do jej ułożenia jest potrzebne. Kiedy wysyłaliśmy zapytania o wycenę do różnych firm, dostaliśmy wiele kuszących cenowo ofert, jednak żadna z nich nie zawierała w sobie ceny kleju. I wtedy robiło się już zdecydowanie mniej kusząco 😉

 

Tu chcę jeszcze dodać kilka słów odnośnie montażu– choć sama, przyznam nie znam się na tym zbytnio, ale mam pomocnika podpowiadacza 😉

Deski zamontowane są bezpośrednio na warstwie zbrojonej, za pomocą kleju dołączonego do zestawu. My zdecydowaliśmy się na ułożenie pionowe, a panele ułożone są tzw. systemem bezodpadowym. To znaczy, że nie układaliśmy konkretnego wzoru, nie wyznaczaliśmy równych miejsc styku paneli, tylko „tak jak szło” 😉 I jeszcze jedna informacja, deski ułożone są bezfugowo. Przylegają bezpośrednio jedna do drugiej.

 

| Tak wyglądają położone deski, przed nałożeniem na nie koloru. |

Po ich zamontowaniu, zostały pomalowane wybranym przeze mnie kolorem. Dostaliśmy też bardzo dobrą podpowiedź od firmy: by malowanie wykonywała jedna osoba, od początku do końca. Ze względu na to, że każdy ma inny system malowania, wykonuje inne ruchy ręką, jeżeli zabrało by się za prace kilka osób na raz, okazało by się, że każdy metr kwadratowy jest pomalowany inaczej. A tak, jedna osoba, jednym ruchem malowała całą powierzchnię i to nie małą, gdyż w naszym przypadku było to około 30 metrów.

 

Tak prezentuje się elewacja naszego domku na tę chwilę. Deska wygląda fantastycznie, a w dodatku z tymi zwisającymi kabelkami- miód 😉

 

Deska elewacyjna dodała naszemu domkowi charakteru, stylu i tej przytulności, o którą walczyłam. Połączenie kolorów, jak dla mnie, jest idealne: biała baza, szara stolarka okienna oraz dach i wisienka na torcie – sosnowa deska elewacyjna. Mnie się niesamowicie podoba! A Wam? 🙂

 

Kilka słów zachwytu...

Już kilka miesięcy temu pisałam Wam na Facebook’u, że dobrą firmę trzeba chwalić, więc dzisiaj znów się powtórzę. Polecam i polecać będę fachowe, a przede wszystkim indywidualne podejście do klienta firmy Wolszon. Uwierzcie mi, że nie jeden odmówił mi przesłania próbek, a po prośbach, czy można coś modyfikować, mieszać kolor itd. słyszałam tylko i wyłącznie stanowcze „nie”.

Wolszon to pierwsza firma, która przesłała mi kilka próbek, a na to, że wśród nich nie było tego, czego szukałam, odpowiedzieli kolejną porcją próbek. Kiedy dalej było coś nie tak, wspólnymi siłami mieszaliśmy kolory i faktury, żeby uzyskać dokładnie to, co moja elewacja miała dostać. Za to się właśnie w dzisiejszych czasach chwali!

 

  • http://www.magdam.com.pl Magda M. blog

    Powiem Ci, że ‚robiąc ‚ z mężem w budowlance naprawdę rzadko zdarzają się takie firmy. Fajnie, że tak dobrze trafiłaś. Gdybym szukała deski na elewację nawet bym się nie zastanawiała. Ale szukam kamienia 😀

  • Agnieszka Herbut

    Pieknie! 😉

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Moim zdaniem dokonaliście świetnego wyboru – piękna elewacja i piękny również ten miętowy rower, który tak ładnie się z nią komponuje 🙂