Nowy Jork i Paryż, jakich nie znam

Gdybym mogła przeznaczyć wszystkie pieniądze na podróżowanie, na pewno bym tak zrobiła. Wydałabym każdą złotówkę po to, by pokazać dzieciakom świat. Bo tak, nie wyobrażam sobie jechać gdziekolwiek bez nich. Dzieci na wakacjach są zupełnie inne, chłoną wrażenia i doznania, jak gąbka. A ja sama, nawet przez sekundę nie wpadłabym na pomysł, żeby zostawić ich, a samej ruszyć na podbój świata.

Dlatego ile możemy, tyle ich zabieramy, pokazujemy. W tym roku Liwia leciała pierwszy raz samolotem. W końcu udało mi się spełnić to marzenie, chociaż od trzech lat, każdego pierwszego stycznia wpisywałam to w moje noworoczne cele. W tym roku się spełniło i było to dla niej niesamowite przeżycie, o którym wspomina do tej pory.

Na pewno jeszcze wiele małych i dużych podróży przed nami, ale póki to nastąpi, ja cieszę swoje oczy przewodnikami po różnych miastach i krajach.

Ostatnio przeczytałam dwie świetne książki, które chętnie Wam polecę, bo myślę, że mogą i Wam przypaść do gustu. To nie tyle przewodniki, co opis najpiękniejszych miejsc, najciekawszych restauracji i ciekawostek Nowego Jorku i Paryża, ale pokazana z zupełnie nowej strony: oczami mieszkańców.

Nie są to stricte przewodniki, więc jeżeli szukacie książki, która powiem Wam: idź tu tu i tu, to nie, to nie tu. Te książki to zbiór opowieści o mieście, przeplatane życiorysami osób, które o nim opowiadają. I tak „Mój Nowy Jork” widzimy oczami samych sław, od Woodiego Allena, po Taylor Swift. Przejdziemy przez słynne mosty, restauracje, miejsca ważne dla ogółu, ale też małe zakątki, o których niewielu słyszało.

Każdy rozdział książki to nowy bohater, który swoimi słowami opowiada o wielkim Jabłku. Jest tu wiele wartościowych cytatów, odwołania do wywiadów sprzed lat i informacji, które po pierwsze zadowolą kogoś zafascynowanego miastem, ale też showbiznesem szeroko pojętym 🙂

„Mój Paryż” rozwinął moje horyzonty mocno, oj mocno. Okazało się, że większości słynnych mieszkańców miasta najzwyczajniej w świecie nie znałam. Może to i dobrze, bo tym bardziej czytałam z zaciekawieniem. Paryża nie znam, nigdy nie byłam, więc każda karta odkrywała mi miasto na nowo.

Wiecie, co jeszcze jest pięknego w tych albumach? Zdjęcia! Absolutnie przepiękne i co fajne, zrobione przez kilku fotografów, więc mamy szerokie spojrzenie na miasto. Każdy fotograf „widzi” inaczej, łapie inne kadry i to zebrane w całość daje naprawę ciekawy obraz 🙂