Nie prosiliśmy o skrzydła – recenzja

nie prosiliśmy o skrzydła, dobra książka, świat książki, polecane książki, bestseller, najlepsze książki, książki dla kobiet, książki o miłości, powieść, dobra powieść, powieść na zimowe wieczory

Dawno nie czytałam. Minęło naprawdę sporo czasu, kiedy ostatnim razem trzymałam w ręce coś innego niż poradnik, o tym jak wychować dziecko, ewentualnie książkę kucharską lub po prostu gazetę. Nie potrafiłam sobie wygospodarować tej krótkiej chwili wieczorem. A to błąd, wielki błąd. Pojawiło się tyle pozycji wartych uwagi, że postanawiam nadrabiać. Jednego wieczoru sięgnęłam po książkę…

Zaczarowany ogród, to moje pierwsze skojarzenie, kiedy popatrzyłam na okładkę książki. Pomyślałam – będzie lekka, łatwa i przyjemna, w sam raz na dwa długie zimowe wieczory. Piękna i delikatna, sprawiała wrażenie, że zaraz po przeczytaniu pierwszej kartki przeniosę się do idyllicznej krainy pełnej miłości.  Po raz kolejny przekonałam się, że nie można oceniać książki po okładce. Nie prosiliśmy o skrzydła Vanessy Diffenbaugh, to książka pełna przejmujących chwil, ciężkiej matczynej miłości, ale też nadziei, które rozbudzają się każdego dnia. Od pierwszej kartki zatonęłam w życiu Letty – głównej bohaterki powieści.

Może dlatego, że jestem w podobnym wieku co bohaterka powieści, ale raczej dlatego, że też jestem mamą, pierwsze kartki książki mnie uderzyły. Letty poznajemy w momencie, w którym opuszcza swoje nieletnie dzieci (Lunę oraz Alexa). Zostawia kartkę i dwójka dzieci zostaje sama, niepilnowana w domu. Milion myśli i emocji, jakie targnęły mną w tym momencie, były nie do opisania, tak jak niemożliwe i niegodne było dla mnie jej zachowanie. I tak, coraz bardziej i bardziej wciągałam się w jej historię- trzydziestoletniej, samotnej kobiety, nieidealnej matki dwójki dzieci. Jednak Nie prosiliśmy o skrzydła to także powieść obyczajowa poruszająca trudne tematy: wychowywania dzieci przez dziadków, młodzieńczych miłości, wczesnego macierzyństwa oraz nielegalnych emigrantów.

Letty, urodzona w USA, córka meksykańskich emigrantów, którzy rezydują tam bez ważnych dokumentów i wizy- nielegalnie, matka dwójki dzieci, oddanych niedługo po urodzeniu pod opiekę własnej mamie, trzydziestoletnia kobieta. Poznajemy ją w momencie ucieczki z domu, która jak się potem okazuje, podyktowana jest strachem. Ten niepokój bynajmniej nie dotyczy dzieci, ona boi się o siebie, że sobie nie poradzi, gdyż kompletnie nie wie, jak to jest być mamą. Cała dotychczasowa jej „praca” nad dziećmi ograniczała się do przyniesienia do domu pieniędzy, a opiekę sprawowali nad nimi dziadkowie. W momencie, gdy ich zaczyna brakować, gdyż rodzice postanawiają pozostać w Meksyku, ona zostaje postawiona pod ścianą. Choć od kilkunastu lat jest mamą, to nie wie, co jedzą dzieci, co lubią, czym się bawią, a nawet co im ubrać. Urodziła je i na tym skończyło się jej zadanie i macierzyństwo.

Początkowo próbuje zawrócić rodziców i odwieźć ich od decyzji, jednak kiedy to się nie udaje, z wielkim przerażeniem wraca do domu, by stawić czoła swojemu, można powiedzieć nowemu, życiu. Jedyne oparcie, jakie posiada, to  przyjaciółka Sara. Ani ojciec Luny, ani ojciec Aleksa nie są obecni w jej życiu, ale do czasu…

nie prosiliśmy o skrzydła, dobra książka, świat książki, polecane książki, bestseller, najlepsze książki, książki dla kobiet, książki o miłości, powieść, dobra powieść, powieść na zimowe wieczory

Nie prosiliśmy o skrzydła pokazuje nam, jak ciężko jest pogodzić macierzyństwo z codziennymi zadaniami, z pracą zawodową.  Uzmysławia też, jak wygląda życie bardzo młodej matki. Letty, która była bardzo dobrą uczennicą, w momencie gdy zachodzi w ciąże zaprzepaszcza swoje plany związane z nauką, zakańcza dobrze rokujący związek (nie mówiąc partnerowi o ciąży, by nie zakłócić jego nauki) i zaczyna pracę zawodową by przekazywać pieniądze na wychowywanie dzieci. Choć świetnie się zapowiada, jej błędy młodości, niewłaściwie podejmowane decyzje i szereg zdarzeń sprawia, że jest w miejscu w którym jest, a macierzyństwa uczy się dopiero kilkanaście lat po urodzeniu pierwszego dziecka.

Nie prosiliśmy o skrzydła to także przedstawienie ciężkiego życia meksykańskich emigrantów, którzy żyją dwadzieścia kilometrów od granicy, wokół dużych miast. W ciągłym strachu, gdyż choć sami nie mają wiz, to ich dzieci urodzone na terenie Stanów Zjednoczonych są pełnoprawnymi obywatelami, a jedna chwila może dzielić ich od rozłąki i deportacji.

Nie prosiliśmy o skrzydła to również pokazanie nastoletniej, ciężkiej miłości, którą przeżywa starszy syn Letty- Alex. Świat tego nastolatka zostaje zburzony, kiedy zabrakło dziadków, a przede wszystkim, kiedy niespodziewanie w jego życiu pojawia się ojciec.

Czy Letty poradzi sobie z nową rzeczywistością? Czy nie popełni więcej błędów, które mogą doprowadzić do tragedii? Jak będzie wyglądało dalsze życie Aleksa i Luny? Książka zaskakuje z każdą stroną, a fabuła wciągnie i Was.

Nie prosiliśmy o skrzydła – powieść, która na długo zapada w pamięć i skłania do refleksji, ponieważ pokazuje prawdziwe życie. Takie bez lukru i z wieloma problemami dnia codziennego. Vannessa Diffenbaugh, dzięki tej książce, uwrażliwia nas i pokazuje, jakie niejednokrotnie ciężkie zdarzenia dotykają ludzi wokół nas. Na szczęście dla Czytelnika, książka zawiera cenny morał. Jaki? Musicie przeczytać sami…

Książka do kupienia TUTAJ – Nie prosiliśmy o skrzydła

Tytuł: „Nie prosiliśmy o skrzydła”

Autor: Vanessa Diffenbaugh

Ilość stron: 352
Rok wydania:2016
nie prosiliśmy o skrzydła, dobra książka, świat książki, polecane książki, bestseller, najlepsze książki, książki dla kobiet, książki o miłości, powieść, dobra powieść, powieść na zimowe wieczory

Zdjęcia: KAROLINA FIDKOWSKA FOTOGRAFIA

 

  • http://www.ohdeerblog.com/ ohdeer_blog

    Na pewno przeczytam, ale jak już mnie ‚puszczą’ hormony pociążowe, bo chyba za dużo bym płakała:) Piękne zdjęcia <3

    • buba broi

      dokładnie to samo pomyślałam czytając tę recenzję. To musi być bardzo mocna książka.

  • Katarzyna Olejnik

    Brzmi zachęcająco. Mam ochotę usiąść z kubkiem herbatki i poczytać ☺

  • buba broi

    dziewczyno 🙂 Ty jesteś jak człowiek renesansu 🙂 Zawsze doskonałe foty, a teraz jeszcze doskonała recenzja. Zaczynam być ostro zazdrosna 🙂

    • Monika Kampczyk

      uśmiałam się jak norka 😀