Mój mały człowiek

 

Mówi się, że z każdym kolejnym dzieckiem jest łatwiej. Że doskonale się wie, co i jak robić, jak zadziałać, a nawyki wyrobione wcześniej, teraz ponownie się uaktywniają. Niczego nie uczymy się od początku, bo przecież wszystko już wiemy 😉 No prawie, prawie!

Rok 2018 był rokiem olbrzymich zmian w moim, naszym, życiu. Pojawiła się jedna osoba, która wywróciła nasze, można powiedzieć, poukładane życie, po prostu do góry nogami. Dzięki niemu słowo „rodzina” zyskało zupełnie nowy wymiar, a ja dostałam solidną lekcję bycia podwójną mamą. Kajtuś- sprawca całego zamieszania. Wparował do naszego życia wraz z nadejściem wiosny i od tamtego czasu świecą dla mnie dwa moje słoneczka.

Przez 5 lat, będąc mamą Liwii, uczyłam się wszystkiego z czym macierzyństwo jest związane. Dzień za dniem, choć podobne, to przynoszące zawsze coś nowego. Od pielęgnacji malucha, spędzania z nią czasu, zabaw, snu, spacerów, po karmienie, uśmiechy i małe fochy. Wszystko nowe, fajne, ekscytujące, męczące, dołujące. Istna mieszanka wybuchowa uczuć, emocji, jazda z górki i pod górkę. Finalnie jednak te 5 lat przetrwałyśmy i powiem szczerze, myślałam, że na tamtym etapie, wiem prawie wszystko o tym, jak się takim małym gagatkiem zajmować. I żyłam w tym przeświadczeniu, że po narodzinach synka, te wszystkie kroki mi się przypomną, zastosuję i będziemy żyć długo i szczęśliwie!

Ekhem! Jak bardzo się myliłam! I jak strasznie różne mogą być dzieci, choć rodziców mają dokładnie tych samych 🙂

Pielęgnacja? Pominę fakt, że między dziewczynką a chłopczykiem, jest tak wiele różnic w samym myciu, przebieraniu pieluchy itd., ale te kremy, które u Liwii sprawdzały się pięknie, u Kajtusia już nie koniecznie. Te proszki, które jej nie uczulały, u niego powodowały wysypkę. Sen? Podczas drzemki Liwii miałam ogarnięty dom, obiad i patrzyłam, jak słodko śpi. Kajtusia za to lulam 45 minut, a śpi 15. Nie zdążę wypić kawy. Ba!Ja jej nawet nie zdążę zaparzyć, bo już oczy otwarte maksymalnie i łapki wyciągnięte do góry. Jazda wózkiem? Z Liwią przechodziłam dziesiątki kilometrów, a z Kajtusiem teraz modlę się by dotrzeć do domu, kiedy jeszcze śpi, w przeciwnym razie czeka mnie pchanie wózka i noszenie go na rękach 🙂 Takich przykładów jest mnóstwo, bo choć tak samo marszczą nosy, kiedy się śmieją, ich zachowania są bardzo, ale to bardzo różne.

Jest tylko jedna rzecz, którą mają podobną, a której nauczyłam się już wcześniej, właśnie od Liwii. Kiedy się urodziła, naturalnym było dla mnie karmienie piersią (przy Kajtusiu również). Po pewnym jednak czasie, z różnych przyczyn (tu nie chciałabym się rozwodzić, a przyjąć za pewne, że tak po prostu się stało :)), pierś zastąpiona została butelką i mleczkiem modyfikowanym. I ten moment, pięć lat temu, wspominam jako jeden z gorszych czasów mojego całego macierzyństwa: znalezienie odpowiedniego mleka. To wcale nie było tak proste, na jakie może wyglądać. Nie działa na zasadzie „hop do apteki” i dziecko zadowolone. Niestety, nie u mnie. Bardzo trudno było dopasować nam mleko do potrzeb dziecka, długo błądziliśmy zahaczając po drodze o alergie pokarmowe, skazy białkowe, choroby skóry, wysypki, odrzucenie mleka przez jego smak i ogólne jego nietolerancje. Przerobiliśmy praktycznie całą aptekę i wcale to, co było hucznie polecane, przy moim dziecku się nie sprawdziło.

Po naprawdę wielu puszkach i opakowaniach mleka modyfikowanego, trafiliśmy w końcu na mleko NAN OPTIPRO® PLUS 2, które…zostało z nami do dzisiaj. Tak! Sukcesywnie przechodziliśmy z numerka na numerek, wraz z rozwojem Liwii, dopasowując mleko do jej wieku. Po 6 miesiącu rozpoczęliśmy podawanie mleka następnego, NAN OPTIPRO® PLUS 3 a skończyło się dopiero niedawno, ponieważ Liwia chętnie do śniadania wypijała kubek takiego mleka- dla juniora.  Mało tego, powiem szczerze, że kiedyś skończyło się mleko i wysłałam męża do sklepu po zakupy. Tam,  na złość nie było NAN OPTIPRO® PLUS 2więc kupił inne, polecane mleko. Wiecie, czym to się skończyło? Awanturą. Ona pić tego nie będzie, bo to inny smak, bo to nie to… 🙂

I tak, teraz, kiedy przyszedł czas i na Kajtusia, żeby przejść na mleko modyfikowane, mój wybór był bardzo szybki, prosty i jedyny: NAN OPTIPRO ® Plus 2 HM-0. I mogę śmiało powiedzieć, wybór był najlepszy. To mleko dokładnie takie, jakie jadła Liwia, ale o z nową, udoskonaloną recepturą.

Dlaczego mleko NAN OPTIPRO ® Plus 2 HM-0?

Po pierwsze- moje doświadczenie z mlekiem następnym. To był mój przemyślany, a przede wszystkim poparty wcześniejszą wiedzą wybór. Po drugie, marka Nestle mleko matki bada od niemal  sześćdziesięciu lat. Dlatego receptury mleka modyfikowanego są udoskonalane z biegiem lat. Dzięki temu teraz powstało mleko NAN OPTIPRO ® Plus 2 HM-0.

Co wchodzi w skład mleka następnego?

  • oligosacharyd 2’FL (2-fukozylo-laktoza) o strukturze, która jest taka sama, jak w mleku kobiecym
  • białko OPTIPRO®, o wysokiej jakości, które stworzone zostało dzięki unikalnej technologii Nestlé,
  • DHA* czyli kwas dokozaheksaenowy należący do kwasów tłuszczowych omega-3,istotny w prawidłowym rozwoju wzroku i mózgu dziecka, w ilości zgodnej z zaleceniami ekspertów i nowymi regulacjami Unii Europejskiej
  • Immunoskładniki (takie jak cynk*, żelazo*, witaminę A* i C*),  czyli składniki mineralne i witaminy, które uczestniczą w prawidłowym funkcjonowaniu układu odpornościowego dziecka.cukier naturalnie występujący w mleku- laktozę
  • aktywne kultury bakterii L.reuteri, takie jak w mleku mamy

Kajtuś wypił mleczko od razu, bez marudzenia. Wcale się nie dziwię, mleko jest smaczne, ma ładny zapach, dobry smak. A uwierzcie mi, nie jedno już próbowałam J Po prostu, ze smakiem przyjął porcję jedzonka, po czym poszedł spać- jak to niemowlak 🙂 Z podaniem butelki nie miałam żadnego problemu, ponieważ był nauczony od małego (laktator ;)), jak pić ze smoczka, i teraz, kiedy przyszedł czas na podanie mleka następnego, ta nauka nie poszła w las!

Brzuszek pełny, dziecko szczęśliwe- czego chcieć więcej 🙂

 

*zawartość zgodnie z przepisami prawa

 

Wpis powstał w ramach współpracy z marką Nestle.

  • Kasia

    Świetny wpis! Nie mam jeszcze dzieci, ale z chęcią przeczytałam twój tekst! 😉

  • Ewelina Pikula

    Dokładnie! Brzuszek pełny to dziecko szczęśliwe 😉

  • http://dopracowani.pl/ Magda Ostrowska | Dopracowani

    Oj dużo mądrości, a tak bardziej przyziemnie to muszę napisać – cudowne zdjęcia <3

  • Teddy and Crumb

    Bardzo sentymentalny wpis 🙂 Piękne zdjęcia – samo szczęście na nich widać! 🙂

  • Aleksandra Załęska

    Każde dziecko jest inne i nawet mając jedno nie jesteśmy przygotowani na to co zgotuje nam następne 🙂

  • http://magicwordcherry.blogspot.com/ Ciekawska Magdalena

    Myślę że mama zawsze jest spokojniejsza przy drugim dziecku bo mniej więcej wie czego się spodziewać

  • http://www.firliki.com/ firliki

    Dla mnie takie porównania są obce, mam tylko jedno dziecko. Zdaję sobie natomiast sprawę, że każdy z nas jest inny i to także dotyczy rodzeństwa. To co sprawdza się w przypadku jednego, nie zdaje testu przy drugim. I dobrze, po co nam klony 😉

  • http://frontdomowy.pl/ Kasia | frontdomowy.pl

    Ja mam jedno dziecko, więc ciężko mi byłoby je porównywać z kimś innym… Ale jak patrzę na dzieciaki znajomych to rzeczywiście bywa między nimi różnica i sama zastanawiam się od czego to zależy 🙂