Mały krok dla mnie…

Parę dni temu byłam u mojej kosmetyczki na comiesięcznej wizycie. Paznokcie, wiecie, zrobić coś dla siebie trzeba. I jak to u kosmetyczki obgadałyśmy wszystko: zdrowie, jedzenie, rodziny, miasto, dzieci i … śmieci. Tak, śmieci. Zaczęło się od tego, że rozważałyśmy gdzie najlepiej umieścić kosze na odpady, a doszło do tego, że łapałyśmy się za głowy, ile tak na prawdę tych śmieci w domu się produkuje.

Opakowania- każde warzywko, owoc, ubranie, buty- wszystko jest zapakowane w „coś”. Jak nie w papier, to w plastik, pod każdą postacią. Gdyby się przypatrzyć temu wszystkiemu, to nie ma rzeczy zupełnie „wolnej” od opakowania. Toniemy, dosłownie toniemy w niepotrzebnych, a wszechobecnych plastikowych torbach. Wiecie ile statystycznie kilogramów śmieci wytwarza rocznie jeden Polak? Niemal trzysta! 300 kg śmieci. Mnożąc to przez wszystkich… wychodzi liczba nie do wyobrażenia. A potem oglądamy zdjęcia rzek, które przepełnione są kolorowymi odpadkami, morze wyrzuca na plaże tysiące plastikowych wyrobów… ehh smutne obrazki, które niestety stały się naszą rzeczywistością.

I tak od słowa, do słowa, zgadałyśmy się, że chociaż jesteśmy małymi żuczkami w tym wszystkim, to okazało się, że mimo wielu grzechów popełnianych przeciwko naszemu środowisku, mamy coś, co pozytywnie na nie oddziałuje: nasze rodziny zaczęły stosować filtry do uzdatniania wody z kranu. Niewiele, powiecie. Ale coś Wam pokażę.

W tamten dzień postanowiłam, że policzę wszystkie plastikowe butelki, które zużywała nasza czteroosobowa rodzina, przez okres tygodnia i troszę. Tylko i wyłącznie te od wody. Nie brałam pod uwagę soków, płynów do płukania, czy innych odpadów. Tylko i wyłącznie woda mineralna. Nie było to trudne, bo od dawien dawna segregujemy śmieci, więc wysypałyśmy z Liwią kosze i popatrzcie na to.

Widzicie, w czym tonie moja córka? Te kolorki piękne, faktury- nieee, to nie kolorowe kwiatki na łące…

Ta kupka plastiku, to tydzień picia wody mineralnej przez nas. Zgroza. Powiem Wam wprost- przeraziłam się. Tego na co dzień się nie widzi- butelki lądują w koszu, potem zgniatamy, wyrzucamy, kosz napełnia się na nowo, znów znikają i tak w kółko. Otworzyły mi się oczy. Ilość plastiku jaką generowaliśmy, zanim wprowadziłam filtry w domu, jest oszałamiająca. I to w najbardziej negatywnym stopniu.

Jeżeli mogę zrobić coś więcej dla świata i przede wszystkim dla swojej rodziny, robię właśnie to. W domu używamy dzbanka filtrującego wodę kranową, a każde z nas ma swoją butelkę na wodę, właśnie z aktywnym filtrem, marki Dafi. I to każdy w swoim ulubionym kolorze 🙂

Butelki wyposażone są w aktywny filtr węglowy (wymienia się go co miesiąc), który usuwa posmak i zapach chloru z wody, jednocześnie zostawia w niej potrzebą ilość minerałów, takich jak wapń czy magnez. Potwierdzone jest to laboratoryjnie, więc nie ma co się obawiać, że woda nie zostanie dobrze przefiltrowana- oczywiście należy pamiętać o wymienia filtra! ( tu dla ułatwienia, pod korkiem, znajduje się obrotowy datownik, na który trzeba zwrócić uwagę). Butelki produkowane są w Polsce i nie zawierają szkodliwego Bisfenolu A ( o tym też warto pamiętać, bo po co truć siebie, czy dzieciaki).

Nie będę ukrywać, nie udało mi się jeszcze wyeliminować całkiem plastikowych butelek, ale przy większości aktywności, zamiast kupować wodę mineralną, staram się, żebyśmy mieli tą, którą naszykowałam w domu.

Są wygodne, lekkie, z niekapiącym korkiem- wrzucam ją Liwii do plecaka (ona ma różową, bo jaką by inną ;), sama mam zawsze w wózku swoją (fioletową, bo mi do paznokci pasowała ;), więc tak naprawdę wpisują się w każdą naszą aktywność. I, nie będę udawać, to jest dla nas duża oszczędność finansowa. Butelka starcza na długie miesiące, a plastikowa butelka po wodzie mineralnej? Po kilku minutach leci na wysypisko…

Mały krok dla mnie, duży krok dla środowiska. Przemyślcie to!

PS. U kosmetyczki przychodzą do głowy najlepsze pomysły! Chyba zacznę chodzić częściej 😉

  • Blondynki Kreatywnie

    Genialne, musimy kupić. Korzystam z filtrów w domu i córce do bidona wlewam wode gdy idziemy na spacer czy rower.

  • https://www.naszerodzinnepodroze.blogspot.com Nina Nayeem

    Brawo! U nas tez juz od jakiegos czasu sa butelki z filtrem. Staram sie tez nie kupowac owocow i warzyw pakowanych w plastikowe opakowania.

  • http://www.magdam.com.pl Magda M. blog

    No, masakra! Sama się nad tym ostatnio zastanawiałam I nie jestem z siebie dumna. Ostatnia fotka 😍 p.s. Nakrętki warto zbierać dla chorych dzieci 😊

  • aneta

    to coś strasznego, dlatego też warto zamontować taki stały filtr na kran w kuchni i móc śmiało korzytsać z wody bez takich bidonów w domu.

  • http://tosimama.blogspot.com/ TosiMama

    Ja używałam butelki Dafi przez całe lato, świetnie się sprawdziła.