Poczytaj mi!

Widok dziecka w objęciach tatusia, to jeden z nielicznych, który tak bardzo cieszy moje oczy. Patrząc na nich, siedzących w wielkim skupieniu i przewracających kartki papieru, wiem, że jednym z ważniejszych momentów w budowaniu relacji tatuś- córcia, są właśnie te minuty przy książce.

Dawno temu, jak króliczek był jeszcze miniaturą, postanowiliśmy, że czytamy. Dzień w dzień czytamy, choćby kilka minut. Jesteśmy różni ja robię to z entuzjazmem, zmieniam głos i gestykuluję; Tata jest spokojny, opanowany, powtarza zdania kilkukrotnie, pokazuje, objaśnia. Ale żadne z nas nie jest lepszy, jesteśmy różni, ale tak samo istotni w tym, by nasze dziecko oswajało się z książką. Gdzieś, kiedyś czytałam na temat badań, które opisywały, że dzieciom, którym się czyta w wieku niemowlęcym, a później przedszkolnym o wiele łatwiej przychodzi mówienie, znają więcej słów, a przed to osiągają sukcesy w szkole.

Niby to takie proste prawda? Tylko co zrobić w momencie, gdy nasze dziecko zainteresowane jest wszystkim, totalnie wszystkim – może nawet sprzątać, byle by nie usiąść na pupce przez kilka minut ( nie mówiąc już o zalecanych 30..). Jak przekonać je do tego, by z chęcią wysłuchało całej bajki.. wydaje się być to niemożliwe, a jednak! Wszystko się da, trzeba tylko mocniej się postarać i pokombinować..

Pierwsza sprawa: CZYTAĆ MOŻNA WSZĘDZIE! 

Na kanapie, na dywanie, w łazience, pod łóżkiem, w wannie, na balkonie, w basenie, pod drzewem, na huśtawce, w piaskownicy, w namiocie, w ogrodzie, w samochodzie, w restauracji.. dosłownie wszędzie. 5 minutek tu, 5 minutek tam, a w głowie zostanie dużo, dużo więcej słów.

Druga sprawa: CZYTANIE JEST KREATYWNE!

Wybór książek, jakie oferują nam wydawnictwa jest przeogromny! Wypróbuj:

  • książki, które można dotknąć
  • książki, które grają
  • książki z prawdziwymi zdjęciami
  • książki, w których coś się rusza!
  • książki o piosenkach
  • książki z piosenkami

Trzecia sprawa:  NASZE ZAANGAŻOWANIE WCIĄGA!

Sama nie chciałabym słuchać monotonnego głosu, który nagle zaczyna dudnić mi w głowie. Fajnie, gdy rodzic wczuje się w książkę, intonuje, improwizuje, gestykuluje. A jednocześnie wciąga w całą opowieść malucha, zadając pytania, pokazując to, co pojawia się na kartkach.

NAJWAŻNIEJSZA JEST JEDNAK CZWARTA SPRAWA: NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ I CZYTAJ! NIEDŁUGO MALUCH TO POKOCHA!

IMG_0169

IMG_0173

IMG_0174

Wiecie, jaki jest mój sekret? Krótkie KSIĄŻECZKI Z NAKLEJKAMI. Leci sobie historyjka, w którą trzeba dopasować naklejki. To jest nasz hit. My czytamy, Liwia dopowiada co widzi na obrazku, który sama dokleiła. Uwielbia to do tego stopnia, że właściwie zna na pamięć 🙂

Czy macie swoje sposoby na książki? A może są książki, które każde dziecko uwielbia? Podpowiedzcie, będziemy testować 🙂

  • http://naszekluski.pl/ Ola Jurkowska

    Ja bym za tą czwartą – najważniejszą sprawę – wstawiła „Dawaj przykład” bo małe dzieci najlepiej uczą się na przykładzie:) Jeśli widzą, że mama i tata odpoczywają z książką, to i sami zaczną po nią sięgać, bo w końcu też chcą sprawdzić, co tak zajmuje rodziców:)

  • Magdalena Abramowicz

    super! moja Alicja też uwielbia z naklejkami :))
    pazurki u stópek Liwci <3

    • Monika Kampczyk

      nic nie poradzisz, to już kobieta 😉

  • http://bizimummy.blogspot.com/ Bizimummy

    My jesteśmy na etapie oglądania. Opowiadam Hance, co jest na obrazku. Pytam ją co gdzie się znajduje. Z czytaniem jeszcze mamy problem, bo tak jak napisałaś, trudno zatrzymać malucha chociaż na chwilę. Jak już ją dorwę, to zamyka książkę, wyrywa mi z rąk i koniec. 2 zdania dam radę jej przeczytać 😀 Ale nie poddajemy się. Cały czas próbuję 🙂 Poza tym właśnie Hanka często widzi mnie i tatę z książką. Mam nadzieję, że to też wpłynie na nią pozytywnie 😉

  • Matko Zabawko

    Muszę pokazać ten post mojemu Karolowi, bo od wielkiego dzwonu czyta książkę Antkowi…mówi, że od tego jest mama.

  • http://www.rosaline.com.pl/ Rosaline

    Czytanie dzieciom jest bardzo ważne. Mnie też mama dużo czytała i mam wrażenie, że wyszło mi to tylko na plus. Kiedyś na studiach nauczycielka zapytała nas, czy rodzice czytali nam w dzieciństwie. Wszyscy odpowiedzieliśmy, że tak. Powiedziała nam wtedy, że pewnie dlatego jesteśmy na studiach, gdzie dużo się czyta, bo nie boimy się książek. Podobno większość rodziców nie czyta dzieciom, co jest trochę smutne. Dobrze, że Wy czytacie. 🙂

  • http://grugrubleble.com/ Joanna Wojciechowski

    My czytamy namiętnie, ale nasza ośmioletnia córka pomimo wychowywania w książkowym duchu, burzy się, kiedy ma czytać… próbujemy z drugą, w nadziei , że obie w końcu sięgną same po książki 😉

  • http://www.booksandbabies.pl/ Katarzyna Grzebyk

    Ja czytam sobie dzieciom w hurtowych ilościach:-) Mój mąż z kolei nie czyta prawie wcale, nie licząc gazet. Ale za to bardzo lubi czytać bajki naszym dzieciom i naprawdę ten widok, gdy dzieci siedzą obok niego zasłuchane – jest bezcenny:-)