Lato w mieście

Chciałam znów zacząć pisać od słów: od kiedy zostałam mamą… ale w porę się opamiętałam. Od kiedy moje dziecko biega jak szalone, o właśnie, każdy zbyteczny przedmiot w ręce doprowadza mnie do szału. Same wiecie, jak to jest. Aparat, picie dla Liwii, hulajnoga, na której nie chce jej się już jechać, torebka, a w niej WSZYSTKO, co nie potrzebne. Rzeczy dla dziecka, portfel, portfel męża, bo przecież nie ma, gdzie wsadzić go, 3 paczki chusteczek, z których przyda się sztuka jedna, skarpetki (sama nie wiem skąd), stary smoczek, dwie ładowarki, stary cukierek i rozgniecione paluszki.

Dość. Postanowiłam ostatnio, że przestaję robić za tragarza, zrobię totalny przegląd rzeczy, które ze sobą zabieram i ograniczę się do minimum. A zamiast wielkiej torby będę sobie nosić małą, wygodną nerkę, do której zmieszczę to, co naprawdę mi potrzeba. Wiecie, jaka ulga? Zamiast martwić się, że zostawię gdzieś torebkę, kiedy polecę znów za Liwką, mam wszystko przypięte do paska. Mogę za nią biec, jechać wreszcie na rowerze bez ciągłego przekładania torebki za plecy – nienawidzę swoją drogą tej czynności.. Zajęło mi to chwilę, bo ciągle myślałam, że nerki są dla facetów, albo są takie bardzo sportowe, czyli pasują do mnie, jak pięść do nosa, ale nie! Są na rynku babskie nerki i ( jeżeli śledzicie nasz fb I ig) na pewno wpadły Wam w oko te moje – mam trzy: złotą ( <3), różową i w pepitkę i wszystkie kocham nad życie. I Liwcia też ma, żeby te swoje ukochane koniki zawsze mieć przy sobie.

Wiecie, jaką odczułam dumę kobiety uwolnionej od wielkiej torby, kiedy przy kasie w moim ulubionym spożywczaku, Pani taszcząca wielki różowy plecak swojej córy, zapytała mnie, jak to zrobiłam, że pomieściłam się do takiej małej torebci? Jak wolny człowiek, któremu wreszcie jedno ramię nie zwisa bardziej, niż drugie.  🙂 Wszystko się da zrobić, wystarczy zorganizować ( no i troszkę odchować dziecko, żeby nie trzeba było nosić pampersów i mleka ze sobą) 🙂 Także polecam Wam z całego serca, kiedy wiecie, że dzień będzie na pełnych obrotach, a za dzieckiem trzeba będzie trochę pobiegać …

Chciałam Wam pokazać duuużo moich zdjęć, ale skasowałam i cała moja gadka o akceptacji wzięła w łeb. Biorę się za siebie trzy razy mocniej, to może się znów pokażę, a tymczasem moja mała modelka, jak zwykle w lesie. Kiedy możemy to uciekamy z miasta, choćby na chwilę pospacerować, pooddychać świeżym powietrzem i wybiegać Liwię przed snem 🙂

IMG_4251

IMG_4264

fotografia dziecieca opole, fotograf opole, fotografia noworodkowa, sesje ciazowe, sesje dzieciece, sesje rodzinne

fotografia dziecieca opole, fotograf opole, fotografia noworodkowa, sesje ciazowe, sesje dzieciece, sesje rodzinne

IMG_4305

fotografia dziecieca opole, fotograf opole, fotografia noworodkowa, sesje ciazowe, sesje dzieciece, sesje rodzinne

IMG_4338

IMG_4351-horz

nerki – Anacomito?

sukienka – Buba