Jestem nadopiekuńcza, tylko udaję..

Chyba nie ma jednej mamy, która się ze mną nie zgodzi, że chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Żeby było zdrowe, szczęśliwe, uśmiechnięte a przede wszystkim bezpieczne. Wszystkie kochamy swoje dzieci, tak mocno, jak tylko się da i próbujemy stworzyć im szczęśliwą przestrzeń do życia. Czasem, aż za bardzo.

Wielokrotnie łapię się na tym, że mówię i zachowuję się przy świadkach tak, by pokazać, że potrafię trzymać dystans i pozwalam mojemu dziecku na w pełni samodzielną zabawę. Że mogę siedzieć z boku, niekoniecznie asekurując ją nawet w najprostszych czynnościach, że mogę patrzeć jak biegnie z górki i nie krzyczeć do niej zaraz się przewrócisz. Nawet w prostych zabawach domowych, kiedy tańczy z tatą na łóżku, albo kiedy stoi na podstawce przy umywalce i myje zęby. Mam ochotę stać tam z nimi i trzymać za ręce, bo co się stanie jak tata nie zdąży złapać, jak upadnie? Czasami nie potrafię sobie wbić do głowy, heloł! to jest ojciec tego dziecka, który tak samo chce dla niej dobra, jak ja. I faktycznie stoję przy nich i syczę na męża, i  oh i ah, kiedy powinie jej się nóżka, albo upadnie i zedrze kolano, wołając przy tym mama.

IMG_1573-horz

IMG_1569

IMG_1545

Nie chcę być tym nadopiekuńczym rodzicem, który owija dziecko folią bąbelkową, by nie nabiło sobie małego guzka. Nie chce być tą, która nie nauczy jej, że nie zawsze się przegrywa. I tak często gotuję się w środku, bo chciałabym uchylić jej rąbka nieba, sprawić by czuła się idealnie, ale wtedy wiem, że  sama nie nauczy się upadać i podnosić.

Ma dopiero dwa lata, więc jedyne co mogę zrobić to ubrać jej wygodny dres, czapę, zawiązać szalik pod szyją, krzyknąć, że kocham! i puścić w wir zabawy. Moja serce osiągnie temperaturę wrzenia, poziom strachu wchodzi na najwyższy poziom i cała drżę, ale pozwalam jej iść i bawić się tak, jak chce.. Mimo, że czasem kończy się to łzami.

IMG_1589

IMG_1657-horz

IMG_1625

IMG_1622-horz

IMG_1607

Liwia:

Spodnie Creepy Cat i komin – NONINO

Kamizelka, bluza i czapa – ZARA

  • http://nieperfekcyjnamama.pl Ania Dydzik

    Boszzzz jaki dres <3 Po pierwsze wygodnie, po drugie stylowo! Czad!

    • Monika Kampczyk

      kot na dupie rządzi 😉

  • http://chichotkitrzpiotki.blogspot.com/ Chichotki Trzpiotki

    Ja chyba też jestem nadopiekuńcza. Jak zobaczyłam jak moja córka wchodzi do wózka dla lalek i wstaje w nim na równych nogach (a jeszcze nie potrafi chodzić), to schowałam wózek cichaczem. 😀 W domu ma wszystko poodgradzane płotkami, i pozamykane szuflady na zaczepy. Daję sobie czas do jej drugich urodzin. Później będę ze sobą walczyć.

    • Monika Kampczyk

      ojej walcz! to u nas aż tak to nie ma.. i nigdy nie było żadnego zabezpieczenia 🙂 jesteś gorsza niż ja!

      • http://chichotkitrzpiotki.blogspot.com/ Chichotki Trzpiotki

        A ja mimo wszystko uważam, że zabezpieczenia w domu mają mnóstwo plusów. Dzięki temu mogę zostawiać córkę samą, nie muszę śledzić jej na każdym kroku. Ja mam czas dla siebie, a ona uczy się samodzielności i tego, że fajnie i bezpiecznie jest nie tylko wtedy, jak mama czuwa. Jak już później będziemy mogły się dogadać (mała ma 13 miesięcy), ona będzie rozumiała, będziemy rozmawiać, tłumaczyć i zabezpieczenia pousuwam. Teraz mogłaby w każdej chwili się czegoś najeść, czymś skaleczyć itp. A tak ma swobodę, tylko kontrolowaną. 🙂

  • cosmomama

    Chyba nie ma mamy, która nie jest nadopiekuńcza, ale ciiicho 😉 stwarzajmy pozory takich z luzackim podejściem 😉

    • Monika Kampczyk

      całkiem nieźle nam idzie 😉

  • Matko Zabawko

    U nas to tata trzęsie portkami, gdy Antek fika koziołki 😀 chyba przywykłam do tego, że moje dziecko najchętniej siedziało by na żyrandolu. A tata no cóż, wraca późno z pracy i nie widzi takich cyrków 🙂

  • https://plus.google.com/u/0/110003046278457054587/posts Niunioki Katarzyna Anc -Szczep

    Czy jestem nadopiekuńcza? – nie. Staram się na wszystko pozwalać, ale bacznie obserwuję 🙂
    Portki, czadowe 🙂

  • Kasia Gałuszyńska

    Mam tak jak Ty:) próbuje wyluzować i nie panikować, w myśl zasady jak się nie przewróci to się nie nauczy…ale przyznam szczerze…nie umiem:) kocham córkę nad życie i chyba zawsze będzie moim oczkiem w głowie…trzymam w sobie emocje typu oj zaraz się przewróci oj zaraz będzie ryk…ale w głębi serca bardzo się o nią martwię. Tak..udaję:)

    • Monika Kampczyk

      uf. ja też nie przesadzam, pozwalam na wszystko, nie raz widzę, że chyba zabolało, ale jak dobra aktorka krzyczę, że ma iść dalej… 🙂

  • http://tosinkowo.pl/ Tosinkowo

    Powiem Ci, że to zależy od człowieka ;). Bo byłam pewna, ba! wszyscy dookoła mi to mówili, że przy kolejnym dziecku wyluzuję. I co? Guzik z pętelką. Choć staram się nie przeszkadzać w zabawie, nie raz podnosi mnie samo z tej parkowej ławki ;).

    • Monika Kampczyk

      to znaczy, że jesteśmy normalne 😉 chyba.. 😉

  • Ognista

    nie ma nic gorszego niż taki klosz….z dobrej woli bo chcemy jak najlepiej dla naszego dziecka/dzieci – prędzej czy później młody człowiek dorośnie i na silę będzie chciał rozbić ten klosz….i wtedy może stać się coś jeszcze gorszego. wiem to po sobie. matka z troski i ze strachu o mnie chowała mnie pod takim kloszem…..z wiekiem ten klosz zaczął mnie dusić i miażdzyć. a kiedy go rozbiłam „pokaleczyłam” sobie wszytko – w dużej przenośni – robiłam takie rzeczy i takie wyskoki że mam duże szczęścia że nie wpadłam w jakieś totalne tarapaty i pewnie siedziałabym za kratami

    czasem trzeba pozwolić temu dziecku potknąć się nawet rozbić kolano dzięki temu potem dziecko wie gdzie włazić na co może sobie pozwolić a co dla niego za trudne. samodzielnie pzonaje swoje możliwości….wyrasta na pewniejszego siebie mądrego człówieka który umie zmierzyć siły na zmiary i wie z czym da sobie radę z z czym lepiej odpuścic….

    gdzieś widziałam takie mądre powiedzenie „kiedy będziesz usuwać dziecku wszelkie przeszkody z drogi …..kiedyś potknie się nawet o kamień”

    nie ma nic gorszego niż klosz….takie chowanie pod kloszem jest wręcz krzywdą dla dziecka. potem jak to zacznie narastać dziecko z obawy przez upadkiem nie zrobi nawet kroku….

    wyluzuje trochę każda z nas kocha własne dzieci i chce dla nich jak najlepiej. wystarczy ze jesteś obok na każde zawołanie córka zawsze możę przybiec do ciebie w razie czego nie jesteś Bóg wie gdzie tylko obok….nie miej wyrzutów sumienia nie biegnij za każdym razem wyluzuj trochę;)