Jakie było życie przed..?

Znacie to uczucie, kiedy mózg walczy ostatkami sił by czasem nie zasnąć? Kiedy tak leżysz po środku nocy, przewracasz się z boku na bok, przeliczyłaś już pierdylion baranów, obejrzałaś wszystkie seriale łącznie z klanem i za nic w świecie nie możesz zamknąć oczu i odpłynąć? Ostatnio przeżywam to każdej nocy. Leżę, myślę, zastanawiam się, kręcę i wiercę, a w głowie mam miliony myśli i pomysłów, a co jeden to lepszy. Dopiero kiedy dzień je przetrawi, a pierwsze promienie padną na moją twarz okazuje się, że jeden był głupszy od drugiego i całe moje marnotrawienie nocnego czasu na myślenie, okazało się zbędne.

I tak siedzieliśmy sobie w sobotni poranek przy stole, ja niewyspana, pan Tatuś za to przeciwnie, świeżo narodzony i rozpromieniony, i  pomiędzy rozmowami, przeżuwaniem odświeżonej w piekarniku bułki, a mówieniem „zjedz Liweczko”, „no jeszcze gryzek”, „to chociaż banana”.. mój mózg uaktywnił się ponownie i zadał filozoficzne pytanie – pamiętasz jak to było, zanim urodziła się Liwia? 

Mój mózg chyba wyparł te wspomnienia, łącznie z porodem (za to mu akurat dziękuję) i zastąpił wszystkim tym, co działo się od dnia po. Starałam się sobie przypomnieć, jak to jest zrobić drzemkę, albo nie przyrządzić obiadu i zjeść „coś” na mieście, jak to jest spontanicznie wyjść do kina i napić się piwka na mieście. Ale zamiast tego do głowy przychodziły mi noce, kiedy karmiłam i wyjścia na mroźne spacery naszej pierwszej zimy.

Na wczorajszym spacerze przestałam dopiero o tym myśleć, bo doszło do mnie, że nieważne jak było kiedyś, i nieważne że nie przesypiam nocy, ważne jest to, co mamy teraz. A mamy szczęście. Biegające, tańczące, nieważne nawet że powtarza jak nakręcona, że mama gruba.

Kolejny dzień potwierdza mi, że to jest moje największe szczęście i nie waham się napisać nawet, że osiągnięcie. Dziecko, które jest spełnieniem marzeń, czasem płaczące, brudzące i nieposłuszne – to jest nasza rzeczywistość i teraźniejszość. To są wspomnienia, które chcę budować, i o których chcę myśleć. Już nigdy nie będzie tak, jak było kiedyś.

I dobrze.

Oboje zgodnie możemy stwierdzić – Teraz jest o niebo lepiej.

IMG_3272-horz

IMG_3286-horz

IMG_3294

IMG_3302

  • http://www.matkozabawko.pl Matko Zabawko

    Pamiętam dobrze jak wyglądał mój dzień „przed” zakręcony, szalony, ale nie do końca idealny 😉

    Tęsknie za całodniowymi wypadami do stajni, ale kiedyś sobie odbije. Muszę tylko trochę poczekać.

    • Monika Kampczyk

      ja się nadal koni boję 🙂

  • Ladymami Paulina

    Rozterki tego typu często mnie dopadają, nie ma w tym nic złego. Masz rację, nie ważna jak było kiedyś, bo choć było pięknie, to teraz jest jeszcze piękniej :).Prześliczne zdjęcia, zwłaszcza to ostatnie 🙂