Jak oduczyć dziecko korzystania ze smoczka?

W życiu każdego człowieka przychodzi trudny czas pożegnania i choćbyśmy nie wiem jak mocno chcieli, to nie da się go uniknąć. ON był z nami prawie od początku, dzielnie towarzyszył w trudach i radościach macierzyństwa, był w dzień i w nocy, utulał do snu, pocieszał. Po prostu był. A teraz zniknął..tyle, że nikt za nim nie tęskni! Nasz stary i poczciwy NIUNIUM!

Tak, tak, smoczek. Był i nie ma. Nikt nie pyta, nikt nie płacze, zwyczajnie poszedł. Zastanawiacie się jak oduczyć dziecko korzystania ze smoczka? Może Was zainspiruje..

Kiedy urodziła się Liwia, postanowiłam, że jak nie będzie trzeba, to nie będzie dostawała smoczka. I tak przez kilka miesięcy było, spokojnie funkcjonowała sobie bez smoka, uspakajała się bez niego, a kiedy pojawił się jakiś drobny niesmak starałam się odwracać Jej uwagę. Wszystko działało. Ale do czasu. Pod koniec wakacji, kiedy miała około ośmiu miesięcy wychodziły zęby na potęgę, więc żeby ulżyć cierpieniom, na pomoc wkroczył superbohater NIUNIUM. Tej radości z jego posiadania chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Był w każdej złej chwili, był przy zasypianiu, był przy nerwach, później już był, bo bardzo chciała.

Nawet się rozmnażał, bo w każdej kurtce, torebce, szufladzie, wszędzie były smoczki. W każdym kolorze i wzorze. A co najbardziej ciekawe, w kryzysowej sytuacji one znikały, wyparowywały jak woda, a wtedy dopiero płacz się nasilał.

Przed drugimi urodzinami, chciałam się dokształcić i poczytałam troszkę o tym, jak pozbyć się smoczka. Oczywiście rad pełno, zaczynając od tego, żeby zabrać szybko i już nie dać ( tak w uszach słyszałam już ten przeraźliwy krzyk), później żeby posmarować cytryną, to nie będzie dziecko chciało ssać ( Liwia uwielbia kwaśne), zgubić, oddać komuś innemu, pokazać, że się niszczy i tak dalej, i tak dalej. Nie wybrałam żadnej z tych metod.

Wiecie, co przyszło mi z pomocą? Bajki. Wiem, dziwnie to brzmi, ale tak, bajki pomogły Liwii oduczyć się ssania smoczka. Oglądałyśmy razem bajki, w których jest cała rodzina. Mama, tata, siostra, brat i malutkie dziecko. I właśnie to najmniejsze, zwane przez Liweczkę – bejbi, zawsze ssało smoczka. Zaczęłyśmy o tym rozmawiać, że dziewczynka nie ma smoczka, chłopczyk nie ma smoczka, a tylko dzidziuś ma.

Kilka dni przed drugimi urodzinami, jak to zwykle wieczorem bywało, wzięłam książeczkę, zrobiłam mleko, położyłam Liwcię do łóżka i daję jej piękny, różowy smoczek, a ona mówi do mnie: Mami nie! Bejbi niunium, cinka nie!  Ja cinka! Co w wolnym tłumaczeniu oznaczało nic innego, jak to, że moja córka jest już dziewczynką, a dziewczynki nie używają smoczka, tylko dzidziusie!

Od tego czasu minęły ponad dwa miesiące. Dwa pełne miesiące bez wspominania o nim, bez prośby i bez płaczu o smoczka. Może teraz nawet leżeć na stole, owszem popatrzy i oddaje, mówiąc dokładnie to samo: dziewczynki niunium nie!

Duma mnie rozpiera, ale przede wszystkim jestem szczęśliwa, że poszło aż tak łatwo. Byłam przekonana, że będzie płacz, krzyki i wołanie o smoczka, a tu nic. Cisza i spokój. I duma, jakie mam fajne dziecko 🙂

Może to będzie też dobry sposób dla Was, na oduczenie dziecka korzystania ze smoczka. Spróbujcie!

  • http://bizimummy.blogspot.com/ Bizimummy

    Właśnie czeka mnie oduczanie od smoka. Hanka ma prawie 21 miesięcy i przed drugimi urodzinami chciałabym się go pozbyć. Ciekawe jest to, że w żłobku w ogóle go nie potrzebuje i smok leży cały dzień w szafce. W domu nie potrafi bez niego funkcjonować i jak tylko straci smoka z oczu, chodzi i szuka. Mam nadzieję, że nam się uda. Spróbuję z bajeczką 😉

    • http://kamperki.com Monika Kampczyk

      próbuj! a nóż podziała i na nią. W żłobku pewnie ma za dużo atrakcji, dzieci i w ogóle. Nie ma czasu o nim myśleć 🙂

  • salus salus

    U nas Kubuś sam odstawił smoka.. dał małej kaczuszce.

    Salusiowo.blogspot.com

    • http://kamperki.com Monika Kampczyk

      brawo Kubuś!

  • http://www.matkozabawko.pl Matko Zabawko

    Udało się i to bezboleśnie 🙂 Brawo Liwcia!

  • http://www.kosmetomama.pl/ Adriana Krynicka | Kosmetomama

    Hwlka na szczęście ze smoka nie miała chęci korzystać, a u Zosi poszło łatwo.

    • http://kamperki.com Monika Kampczyk

      super, jeden stresik mniej 🙂

  • Justyna Krzysztof Majcher

    Z naszym MUNIEM pożegnaliśmy się w wieku 2 lat, ciężko było niekiedy. Nie pomagało nawet to, ze przecielismy końcówkę smoczka, bo i tak doila bez przerwy. Wpadłam na pomysł, ze włoze kawałek czarnej nitki i powiem, ze w muniu jest robaczek i podziałalo.

  • http://www.mamatezkobieta.pl/ Klaudia Osmanowska

    Wspaniale ! Zazdroszczę, bo sama mam teraz problem nie ze smoczkiem (nie chciały córy), a z butelką. Polka ma silny charakter i wszelkie wyrzucanie do śmieci, pożegnania i tłumaczenia nie przynoszą efektu..