Insulinooporność

Z nowym rokiem, gdzie nie spojrzę, tam slogany, motywacje, nowa ja, nowy ty,  wyzwania, figura, walka, pot i łzy. Każda z nas chce zdążyć do lata.

Ja też chciałam szybciej i mocniej, efekty mieć na już. I tak od lat, co nowy rok, to nowa, ja. Dieta, mniej żreć, więcej się ruszać. To, co dzisiaj wiem, to sama chęć zmian i wyzwanie 30 dni w moim przypadku nie wystarczy.

Jasne, zawsze ale to zawsze warto się ruszać, podejmować próby, robić wyzwania i ćwiczyć, ale najważniejsze to nie być zdziwionym po 30 dniach, że miała być sylwetka, fit ciało i najpiękniejsze wakacje życia w wymarzonym bikini. Bo czasem ciało, zamiast iść w tę dobrą, upragnioną stronę, zaczyna się buntować i robi nam na przekór.

Tak też robiło moje ciało. Ja mu ćwiczenia, ono mi kilogramy, ja mu mniej żreć, ono mi kilogramy, ja mu fit życie, a ono mi kilogramy. Zupełnie nie wiedziałam, gdzie robię błąd i czemu to ciało, które powinno być idealne, mimo wylanego potu, łez i ograniczeń, nadal było w tak złym stanie i nie chciało się zatrzymać w nabieraniu kilogramów.

Myślę, że wiele z Was może wyobrazić sobie, jakie to demotywujące, kiedy naprawdę się starasz, jesteś codziennie na siłowni, zdrowo jesz, ganiasz za dzieciakami, a kilogramy zamiast znikać, to przychodzą w zastraszającym tempie!

 

Przebadałam się od A do Z i żałuję, że tak późno, ponieważ dopiero, kiedy dotarły do mnie wyniki badań, otworzyło mi się w głowie okienko i zaczęłam  łączyć kropki. Każdy podpunkt, każdy objaw, pasował do mnie idealnie. Co bym nie wyczytała, gdzie nie spojrzała, to było kolejne łączenie faktów, sugerujące, że przyplątało się do mnie coś, czego się nie spodziewałam.

Nie miałam energii, chciałam tylko i wyłącznie spać, a jak nie spać, to krzyczeć na wszystkich,  rzucałam się na jedzenie, jak wilk, po posiłkach zasypiałam, a mój brzuch był coraz to większy i większy… Wydaje Wam się to znajome?

To witajcie w świecie INSULINOOPORNOŚCI!

Mówią, że nie jest to jednostka chorobowa, ani że nie ma na to leku, ale prawda jest taka, że to schorzenie dotyka coraz to więcej ludzi, nawet dzieciaków, a zaniedbane i bagatelizowane latami  może prowadzić do poważnych schorzeń, takich jak cukrzyca, miażdżyca czy choroby serca!

Ja, kiedy trafiłam do swojego lekarza, dostałam taki mini wyrok- stan przedcukrzycowy. Natychmiast działać, wziąć się za siebie, zmienić dietę, spróbować walczyć o lepsze wyniki. I faktycznie, moja reakcja była natychmiastowa, próbowałam, błądziłam, starałam się dobrze jeść, dobrze ćwiczyć… a waga dalej rosła.

Po pół roku poddałam się i poprosiłam o pomoc dietetyka.

Co się okazało? Wydawało mi się, że jem super, fit dania, zdrowe, dobre i sprzyjające poprawie kondycji. I faktycznie jedzenie było ok, zdrowe i smaczne,  ale dla osoby zdrowej, która nie ma żadnych komplikacji z cukrem! Ćwiczyłam regularnie, mocno i dużo, ale to też było złe, ponieważ ćwiczyłam za dużo i za mocno. I to też było by rewelacyjnie dla kogoś, kto ma idealne wyniki.

Ja, sama, strzelałam sobie w kolano. Nieświadomie, ale dokładałam sobie kilogramów myśląc, że robię wszystko świetnie. Jem zdrowo, ćwiczę, dbam o siebie, dlaczego miałabym robić coś złego?

 

Insulinooporność– to stan, w którym komórki wątroby, tkanka tłuszczowa, czy mięśnie mają obniżoną wrażliwość na insulinę, czyli hormon regulujący poziom cukru we krwi. Kiedy tkanki są mało odporne na insulinę, trzustka musi wyprodukować jej jeszcze więcej, żeby utrzymać prawidłowy poziom glukozy we krwi. Wysoki poziom insuliny powoduje, ze wzrasta masa ciała, a przede wszystkim tkanka tłuszczowa. I jest to takie błędne koło, bo kiedy rośnie masa, trzustka produkuje jeszcze więcej insuliny… i znów masa, insulina, masa, insulina…

 

Teraz to wszystko wiem i teraz jestem mądrzejsza, ale tylko dlatego, że ktoś przełożył mi to, jak dosłownie krowie na rowie 😉

Trafiłam do wspaniałego dietetyka klinicznego i ja po prostu uczę się jeść. Ale przede wszystkim oswajam się z moją insulinoopornością i uczę się, jak z nią żyć. A prawda jest taka, że przechodzę przez wiele wyrzeczeń, które zostaną ze mną na długo, długo, długo.

Pożegnałam się z wieloma produktami spożywczymi, bez których nie wyobrażałam sobie dnia! Ale za to mam w menu rzeczy, o których istnieniu nie wiedziałam. Czy jest ciężko? Bardzo! Zwłaszcza kiedy wszyscy jedzą słodkiego torta, a ja sobie tylko skosztuję gryza, bo wiem, że to zło dla mojego organizmu.

Często zadaję sobie pytanie, dlaczego inni mogą jeść to co chcą i kiedy chcą, a ja muszę pilnować godziny i konkretnego menu, ale co zrobić? Tak już jest, trzeba to zaakceptować i przede wszystkim trzeba DZIAŁAĆ i zadbać o siebie!

 

Ja, mam to szczęście, że trafiłam na naprawdę fajną Panią Dietetyk, która okazała się być moją sąsiadką! Mało tego, druga sąsiadka jest trenerką fitness, więc sytuacja wprost idealna! 😊

I wiecie co, ja wierzę w to, że miałam się znaleźć właśnie w tym miejscu i w tym czasie, między Anią i Asią, i wiem, że miałyśmy pić tę kawę, dyskutować i wpaść na przegenialny pomysł!

 

Dietetyk kliniczny + trener fitness + pacjent z insulinoopornością = #współpracuJEMY w insulinooporności

#współpracuJEMY w insulinooporności, ja niejako królik doświadczalny pod skrzydłami dwóch dziewczyn, olbrzymia motywacja i moja chęć zmiany. A uwierzcie mi, jest co zmieniać 😉 jest co rzeźbić i jest z czego chudnąć! Przede wszystkim jednak chciałabym wrócić na dobre tory i wyregulować swoje wyniki badań!

Kiedy tak piłyśmy tę kawę, analizowałyśmy moje kilogramy, moje badania, moje żywienie i cały plan na kolejne miesiące, Ania wpadła na pomysł, żeby dotrzeć z informacjami do szerszego grona! Do osób takich, jak ja, które dopadła insulinooporność, które stanęły pod ścianą i zastanawiają się co robić, jak robić i kiedy robić, żeby było dobrze.

To nie jest proste i trzeba to przyznać otwarcie! Prawda jest taka, że było mi okropnie trudno, już nie mówiąc jak bardzo wstyd, kiedy stanęłam wraz z moimi kilogramami przed dietetykiem. Było miło i śmiesznie, ale wewnątrz krzyczałam o pomoc, bo sama sobie poradzić nie umiałam.

Wracając do naszego #współpracuJEMY… chcemy, wraz z Anią i Asią, przybliżyć Wam problem insulinooporności, zainspirować do zmian w menu. Ania będzie  pokazywać Wam proste przepisy, na dania, które utrzymają cukier w ryzach, ciekawostki, zdrowe zamienniki, a finalnie i menu, które przyda się Wam na pewno.

Asia przygotuje dla nas zestawy ćwiczeń, z których ja już korzystam od dłuższego czasu i wytłumaczy jak i kiedy ćwiczyć, żeby organizm reagował idealnie na nasz wysiłek.

Ja, jak wspominałam, będę królikiem doświadczalnym 😉 Planujemy, że ten cały proces będzie trwał długo, kilka miesięcy, ale to też dlatego, że przede mną na starcie, było 20!! Kilogramów do stracenia. Dużo, prawda? No dużo! Ale nie nabrałam tego w miesiąc, więc i w miesiąc nie stracę 😊

Zmieniam swoje nawyki, zmieniam całe menu i bardzo, ale to bardzo wierzę, że w końcu wiem, co mam robić i dojdę do tej wymarzonej figury!

Ale żeby nie rzucać słów na wiatr, żebyście uwierzyły w to, co mówię, dzisiaj piszę do Was już 5 kilogramów lżejsza!

To działa! 😊

 

Poznajcie dziewczyny i nasz nowy projekt, który mam nadzieję, że bardzo, ale to bardzo Wam się przysłuży!

Anna Smykała- Stasiak – to dietetyk kliniczny i właścicielka studia dietetyczno-kulinarnego ‘’Cook&Fun’’ w Kluczborku- miejsca które powstało z pasji do zdrowego stylu życia i chęci dzielenia się zdobytą wiedzą. To właśnie tam, chcemy nagrywać dla Was motywacyjne filmy i pokazywać proste przepisy na wyborne dania!

Ania jest przekonana, że edukacja żywieniowa jest niezmiernie ważna na każdym etapie naszego życia i nigdy nie jest za późno na wprowadzenie zmian. Od kilka lat prowadzi wykłady i warsztaty dla dzieci i młodzieży jak również seniorów i osób dorosłych z zakresu zdrowego odżywiania .

Misją Ani  jest uczenie dzieciaków w zakresie jedzenia, tak aby w przyszłości mogli w pełni cieszyć się dobrym zdrowiem i doskonałą formą.

insulinooporność co jeść menu jadłospis dietetyk kliniczny anna smykała

Joanna Górecka– trener fitness i mój osobisty motywator! Dzięki niej regularnie chodzę na siłownię, no, chodziłam, bo teraz siłownia przeniosła się do domu i funkcjonuje online. Ale mimo tego nie zwalniamy, łączymy się na treningi i lecimy! Asia ma wiedzę, dzięki której dopasowuje ćwiczenia do możliwości, a przede wszystkim w idealnej intensywności.

Otwieramy grupę na Facebooku, do której bardzo serdecznie Was zapraszam. Tutaj link –  To właśnie w tym miejscu, będziemy publikować bardzo dużo materiałów, przepisów i porad dotyczących odżywania w insulinooporności. Niech Was nie zraża, że grupa jest prawie pusta, dopiero zaczynamy działać i obiecuję Wam, że będzie tam naprawdę sporo przydatnej wiedzy!

Przede wszystkim jednak, chciałybyśmy żebyście tę grupę tworzyły z nami, wspólnymi siłami. My chcemy motywować Was do zmian, a Wy motywujcie nas do działania!

To co? #współpracuJEMY? <3