Aaaaa kotki dwa… ach śpij już wreszcie!

Podobno są takie dzieci, które włoży się do łóżeczka, pogłaska po policzku, a one zasypiają słodko… Tak słyszałam, nie wiem, może to legendy, a może przechwałki mamusiowe, ale MOJE TAKIE NIE SĄ! Nie ma najmniejszych szans, żeby którekolwiek zasnęło bez lulania, śpiewania, kołysania. Nie da rady!

Co się nakołysałam, to moje. Co się nalulałam, to moje. Co się wózkiem pobujałam, to też moje. Od prawa do lewa, od lewa do prawa, w górę w dół, z ukosa w prawo, z ukosa w lewo, pod każdym kątem. Mój mąż, kiedy widział, że biorę czy to Liwcię, czy teraz Kajtka na ręce – do usypiania, komentuje za każdym razem: oho! zaczynamy taniec szamana 🙂 Bo tak to u nas wyglądało i, jak pokazuje czas, wygląda nadal. Nasze dzieciaki uwielbiają dłuuuuugie, oj dłuuugie lulanie!

Ale, ale, moje dzieci są niewybredne nie tylko pod względem ułożenia i wybujania. One mają coś jeszcze! Niezwykle czułe ucho i wyszukany wręcz zmysł muzyczny. Myślicie, że takie zwykłe „aa kotki dwa”, to wystarczy? Oj nie nie, tu potrzeba ciężkich dział. Kolędy, pieśni ludowych i innych dziwnych melodii.

Kiedy napisałam Wam ostatnio, że najczęściej słychać u nas latem kolędy, bo przy tym Kajtek najlepiej usypia, chórem odpisałyście, że hej heloł, u Was jest dokładnie to samo. Kołysanki są już stare i niemodne, teraz zupełnie inne hity rządzą przy usypianiu. I tak…

numer 1 na liście hitów do usypiania stanowią bezdyskusyjnie KOLĘDY! Wiosna, lato, jesień i zimna, nieważne, czy słońce, czy deszcz, czy śnieg- Lulajże Jezuniu i Cicha noc wiodą prym w matczynych bojach z nieśpiącymi maluchami. Ale zaraz za nimi, walecznie kroczą inne piosenki religijne, na przykład Barka! Kto nie zna? Każdy zna! Tak lekko się śpiewa, a tak szybko przy tym zamykają się te małe oczka 😀

Numer 2! Zacne miejsce na podium zajmują wszelkiego typu przyśpiewki ludowe i nie ludowe. Zasiali górale, Szła dzieweczka, Szanty… co tylko mi się przypomni, nawet ze ze szkolnych lat (pamiętacie Uciekło sikorce pióóóóóóóreeeeeczkooooo 😉 ), to śpiewam jak najęta. Ważna jest rytm i melodia 🙂

I numer 3! To kategoria o nazwie: wolne rymy matki polki. Czego tutaj nie ma: historie dnia codziennego, historie rodzinne, opowiadania przyszłości, przeszłości, plany spacerowe, lista zakupów, wyśpiewam nawet asortyment na półce w pobliskim spożywczaku. Najważniejszy jest dobry rym i bit, reszta jakoś idzie 😀

No właśnie, jakoś to idzie, raz lepiej, raz gorzej, ale w końcu przychodzi upragniony SEN! I po godzinach śpiewania, lulania, co następuje? Całe 15 minut turboregeneracyjnej drzemki! 🙂 <3

 

  • Anna Anna

    Moje dzieci do drugiego roku życia były złote. Zanosiło się ich do łóżeczka, zapalalo lampkę, włączali radio i szli spać. Teraz nie da rady. 3,5 latkowie siedzą z nami do oporu.

  • Karolina Mos

    Znam takie dziecko które zasypia bez lulania, śpiewania itp. to moja młodsza córka 😁 Po pierwszym dziecku, które spało tylko przy suszarce do włosów, na rękach i musialo być lulane, to bardzo miła odmiana 😉

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    U nas też przerabialam kazdy mozliwy repertuar 🙂 A najfajniejsze jest to, ze nasz 4-latek nadal te melodie z okresu niemowlectwa jakos podswiadomie pamieta – bo zawsze doskonale kojarzy, kiedy do nich wracamy 🙂

  • Paolina Paolina

    Kołysanki spiewalam synkowi od urodzenia, oj jego to musiałam nosic na rękach do uspania. Teraz z córa jest trochę inaczej, kładę ja obok siebie i zasypia. Zaraz potem odkladam do łóżeczka i słodko spi.